IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Klub studencki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Klub studencki   Nie Sty 25, 2015 10:43 pm

***

Piątkowy wieczór zdecydowanie zniechęcał do dalszej nauki, toteż panna London postanowiła wyjść ze znajomymi do klubu, napić się choćby jednego piwa i porozmawiać o głupotach, zapominając przy tym o wszelkich uniwersyteckich zajęciach. Nic więc dziwnego, że zapomniała także i o tym, że w żartach zaprosiła do klubu niezwykle przystojnego i czarującego profesora, za którym wodziły oczęta wielu studiujących na prawie dziewcząt. Julie od samego początku wiedziała, że mężczyzna nie przystanie na zaproszenie, choć najwyraźniej nie miała jeszcze świadomości tego jak bardzo mogła się pomylić.
Założyła na siebie czarną, prostą i zwiewną sukienkę do połowy uda, którą połączyła z czerwonymi dodatkami pod postacią szpilek, krótkiego sweterka i niewielkiej torebki. Tak wyszykowana wybrała się do jednego baru z centrum, który kusił studentów wieloma promocjami za okazaniem legitymacji. Kiedy weszła, od razu zauważyła swoich znajomych i udała się do stolika, by przywitać ich radośnie i oddać się luźnym pogawędkom. Niewiele czasu musiało upłynąć, gdy wreszcie odnalazła i swoje miejsce na parkiecie wraz z kolegą ze swojego roku. Musiała przyznać, że muzyka stała tego wieczoru na wysokim poziomie, a w repertuarze nie brakowało niemalże żadnego gatunku prócz disco polo, nad czym akurat chyba nikt szczególnie nie ubolewał. Sama panna London, chociaż otwarta na różne gatunki muzyki, uważała, że ta nadaje się jedynie na wiejskie wesela. W każdym razie, w końcu nadszedł czas na odwiedziny baru, za którego ladą barmani w białych koszulach z mankietami w niebiesko-szarą kratkę polerowali już armaturę.
- Poproszę piwo. - rzuciła krótko dwudziestotrzyletnia dziewczyna, siadając na jednym ze stołków. Oczekując na zrealizowanie swojego skromnego zamówienia, zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu. Nagle jej oczom ukazała się znajoma sylwetka, która na dodatek zmierzała w jej kierunku. Julie była tak mocno zaskoczona obecnością profesora w studenckim klubie, że barman musiał ją dwukrotnie upomnieć, że postawił przed nią piwo i oczekuje za nie adekwatnych należności.
- Profesor Mikkelsen? - wydusiła z siebie dopiero po chwili, kiedy szok minął, choć jej oczy nadal szeroko otwarte, zdradzały myśli krążące po jej głowie. Wydawało się także, że na jej policzki wypłynął delikatny rumieniec. Co prawda dziewczęcia nie krępowały raczej kontakty z płcią przeciwną, jednakże sytuacja zasługiwała na miano nietypowej, a panna London sama, pierwszy raz od dawna, nie wiedziała jak powinna się zachować.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Nie Sty 25, 2015 11:24 pm

Kolejny całkiem zwyczajny dzień. Matt przybył na uczelnię jak zawsze kwadrans przed pierwszymi zajęciami na wydziale prawa. Ubrany w czarny garnitur i nieskazitelnie białą koszulę. Bez krawata, pozostawiając pierwsze dwa guziki rozpięte. Włosy w ogólnym nieładzie wbrew pozorom zachowywały klasę i niejaki artyzm, układając się wedle woli właściciela. Mikkelsen wspinając się po schodach do sali, w której miał prowadzić wykład skinął głową paru studentom, którzy nieśmiało rzucili mu "dzień dobry". Był znanym profesorem, chociaż czasem żartował, że sława go prześcignęła i jeszcze nie wie, za co ten zaszczyt go spotkał. Zajęcia mijały dość szybko, jak zwykle. Studenci zamroczeni planami na piatkowy wieczór nieco słabiej się skupiali, ale u niego nie było przebacz, nawet na wykładach. Wymagał i to bardzo dużo wymagał. Sam nie miał zaplanowanego wieczoru, chyba, że miał liczyć szklaneczkę whiskey przed kominkiem z ulubionym kotem na kolanach w dniu swoich czterdziestych urodzin. Gdy wybiła godzina zakończenia ostaniego wykładu, Mikkelsen życzył studentom miłego weekendu i spakował wszystkie książki. Podniósł wzrok, gdy jedna ze studentek - panna London - żartobliwie zaprosiła go do studenckiego klubu. Uśmiechnął się zagadkowo w odpowiedzi, nie dając jednoznacznie do zrozumienia, czy się pojawi czy też nie.
Miał zamiar skorzystać z zaproszenia.
Kiedy tylko pierwszy mrok ogarnął miasto, Mikkelsen wysiadł z taksówki pod znanym studenckim klubem i poprawił kołnierzyk koszuli. Wolnym krokiem udał się do środka. Jego jasne tęczówki bacznie wypatrywały znajomej buzi panny London. Znalazł ją przy barze. Od razu skierował się w jej stronę.
Widział jej zaskoczenie w ciemnych oczach, poirytowanego barmana, który chyba czekał na zapłatę... no tak. Nie spodziewała się go. Uśmiechnął się nieznacznie i usiadł na stołku obok Julie. Przeniósł wzrok na barmana.
-Whiskey z lodem. Proszę dopisać do rachunku piwo tej młodej damy. -rzucił, podając barmanowi banknot, nie domagając się reszty.
-Nie zignorowałabym zaproszenia od tak urodziwej i zdolnej studentki. -odpowiedział w końcu, biorąc do ręki szklankę z trunkiem. -Chyba, że to zaproszenie nie było szczere....? -chwila ciszy, niepewności zawisła między nimi, doradzając, by jednak zaproszenie nie okazało się być żartem.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Nie Sty 25, 2015 11:37 pm

Czy zaproszenie było szczerze? Cóż, na pewno jego brzmienie przypominało żartobliwy ton, a autorka nie spodziewała się żadnego odzewu ze strony o wiele starszego mężczyzny, jednak nie można było powiedzieć, że nie było tak do końca szczere. Na pewno gdzieś z tyłu głowy panna London chciałaby spotkać tego niezwykle ciekawego człowieka na nieco bardziej codziennym, neutralnym gruncie, jednak nie liczyła na to, że kiedykolwiek wypije piwo z jednym z ulubionych wykładowców, i to na dodatek w studenckim klubie, do którego przyszła razem ze swoimi znajomymi. Właśnie! Dopiero po tym jak podziękowała z wesołym uśmiechem na ustach za piwo, zwróciła spojrzenie w ich kierunku. Najwidoczniej jednak nikt jeszcze nie zorientował się gdzie zniknęła. Może i lepiej, bo nie w smak było jej tłumaczenie się dlaczego siedzi przy barze, gawędząc sobie z Mikkelsenem. Zresztą sama miałaby problemy z wiarygodnym wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji.
- Oczywiście, że było szczere. - mruknęła niezbyt głośno, bo sama zagubiła się z powodu tej niezachwianej pewności siebie, która wiecznie towarzyszyła eleganckiemu profesorowi. W dodatku trudno było się skoncentrować, kiedy tak wykształcona osoba mówiła o niej, że jest "zdolną i urodziwą studentką". Nie oszukujmy się, każda kobieta, ba, każdy człowiek, łasy był na tego rodzaju komplementy.
- Choć przyznaję, że nie spodziewałam się, by odpowiadało panu miejsce... spotkania. - zawahała się przed ostatnim słowem, bo nadal nie wierzyła w to, że przez przypadek umówiła się z szychą z uczelni. Z czasem jednak dochodziło do niej, że zdążyła wypić tylko jedno piwo, więc na pewno nie miała żadnych problemów z odczytywaniem rzeczywistości taką, jaką była naprawdę. W końcu uśmiechnęła się już śmielej, zyskując także tę harmonię ducha, której przez parę minut bezapelacyjnie jej brakowało.
- Lubi pan zaskakiwać. - rzuciła także już pewniej i radośniej, a kąciki jej ust znów uniosły się delikatnie ku górze. Uniosła po tym swój kufel, upijając dwa łyki piwa i spoglądając, to na profesora, to na swoich znajomych. Zastanawiała się czy powinna zaprosić mężczyznę do stolika, czy może lepiej nie siać jeszcze większego zamętu.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Pon Sty 26, 2015 12:15 am

Matt uwielbiał przyglądać się ludziom. Każdy najmniejszy nawet gest był dla niego sygnałem, który bezbłędnie odczytywał. Od razu wiedział, czy ktoś się uczył na egzamin do niego czy też nie. Wiedział, kiedy kantowali z powodem braku projektu czy "dlaczego się nie nauczyli". Długo studiował i analizował wszelkie zachowania, nawet najmniejsze drgania nerwów. Temu zauważył, że panna London chociaż szczerze zaskoczona i może speszona, w gruncie rzeczy cieszyła się na jego widok. Bardzo to go ucieszyło, chociaż nie zdziwiło. Znał na pamięć te spojrzenia studentek, które wodziły za nim wzrokiem na zajęciach, zamiast się skupiać na materiale bieżącym. Jego niczym nie zmącona pewność siebie, dziwny spokój i tajemniczość zrzeszały mu mnóstwa fanek i zapewne fanów, lecz o tych wolał głośno nie mówić. Tak też musiało być z panną London.
Upił łyk napoju i poczuł znajomy wykrzywiający usta dreszcz. Dobra rzecz.
-Byłoby mi przykro, gdyby to był żart, jeszcze w moje czterdzieste urodziny. Tego się nie robi jubilatowi. -zdradził jakiś skrawek swego życia, swej intymności. Wzrok dyskretnie prześlizgnął się po odsłoniętych nogach Julie, komplementując w myślach jego doskonałość w braku idealności ludzkiego ciała.
Matt rozejrzał się po klubie, jakby nie mając pojęcia, o czym mówi panna London.
-Moja droga, jeszcze niedawno ja sam jako student tutaj zaglądałem. To jak powrót do młodych lat.- stwierdził. Dojrzał wzrok brunetki, skierowany najpewniej na jej znajomych. Matt musnął palcami jej dłoń na kuflu piwa, gdy nachylał się do niej by coś powiedzieć, chcąc przebić tonem muzykę.
-Moja obecność mogłaby ich skrępować, póki Cię nie szukają, panno London, to korzystajmy z chwili prywatności. -zaproponował, odsuwając się, ale nie przestając spoglądać w oczy studentki. Czarujaca, młoda osoba.
-Najbardziej zaskoczę panią na egzaminie. Pytaniami. -uniósł szklankę, ukazując w uśmiechu błysk zębów. -Poza uczelnią możemy przestać sobie panować. Jestem Matthew. Mów mi Matt. Będę nadal czuł się młodo. Pozwolisz, że ja będę nazywał Cię Julie? -to nie była propozycja, to raczej był sprytnie wplątany w uprzejme słowa nakaz. Był ciekaw, czy mu odmówi.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Pon Sty 26, 2015 12:32 am

Nie miała żadnych wątpliwości co do tego, że Mikkelsen świetnie odczytuje ludzkie myśli i emocje. Czasami z pozoru niewinne gesty zdradzały najskrzętniej ukrywane kłamstwa, a że studenci należeli do tej grupy społeczeństwa, która notorycznie ich nadużywała, wykładowca miał szerokie pole do popisu. Na szczęście panna London raczej przygotowywała się na większość zajęć, choć z pewnością nie wkuwała informacji na pamięć. Wolała rozumieć, często poszerzała swoją wiedzą o artykuły, które przykuwały jej uwagę, dlatego z materiałem była na bieżąco. Oczywiście, zdarzały jej się pewne potknięcia. Niekiedy także i ona pozwalała sobie odpuścić jakieś zajęcia, ale mimo wszystko, zawsze radziła sobie później z zaliczeniami i egzaminami. Była jednak wyjątkowo ambitna, dlatego stresowała się przed każdym sprawdzianem testującym jej wiedzę. Nie była przyzwyczajona bowiem do porażek. Jeśli chodziło o przedmiot prowadzony przez Mikkelsena, miała dodatkową motywację. Polubiła tego mężczyznę, w dodatku nie dało się ukryć, że był na swój sposób pociągający. A takim osobom zdecydowanie korzystniej było zaimponować, a nie podpadać.
- Dzisiaj są pana urodziny? W takim razie wszystkiego najlepszego... i na zdrowie! - odpowiedziała nadal z szerokim uśmiechem, upijając kilka niewielkich łyków piwa. Zaczęła żałować, że sama nie zamówiła whiskey, na którą jak się okazało, miała większą ochotę, ale nie zamierzała teraz narzekać. Ważne, że spędzała właśnie czas w doborowym towarzystwie. Drink, czy piwo, stanowiły jedynie niewiele znaczące dodatki.
- Nie wątpię. - dodała po chwili żartem, kiedy profesor wspomniał, że jeszcze nie tak dawno temu sam przychodził do tego klubu jako student. Rzecz jasna, Julie nie zamierzała go obrażać, a raczej rozbawić, choć właściwie z opóźnieniem dotarło do niej, że powinna się ugryźć w język. Trudno, nie było już drogi odwrotu. Chociaż, jeżeli miała być szczera, wiek jej towarzysza zupełnie jej nie przeszkadzał, a może nawet i przeciwnie. Zawsze wolała przecież starszych mężczyzn, którzy mogli popisać się już jakimś doświadczeniem w swojej dziedzinie. Wydawali jej się po prostu o wiele bardziej intrygujący.
Jubilat ponownie odgadł jej myśli, kiedy spojrzała w kierunku swoich znajomych. Było jej to na rękę, bo przynajmniej nie musiała samodzielnie podejmować decyzji. Zresztą nawet wolała pozostać ze swym profesorem sam na sam, jako że rozmowa z nim w towarzystwie znajomych z pewnością byłaby o wiele bardziej frasująca.
- Mam nadzieję, że jednak nie. Wolałabym uniknąć poprawki. Szczególnie z pańskiego przedmiotu. - odpowiedziała radośnie, nie wierząc w to, że mężczyzna rzeczywiście zagnie ją czymś na egzaminie. Sumiennie przygotowywała się na prawie każde zajęcia, więc była obyta z obowiązującym materiałem.
- Oczywiście. Nie mam nic przeciwko. - mruknęła już o wiele ciszej, gdyż przez jej ciało nadal przechodziły przyjemne dreszcze będące następstwem subtelnego dotyku dłoni Matta. W tym mężczyźnie tkwiło coś nad wyraz elektryzującego, ale przy tym i stanowczego. Niewątpliwie trudno było mu czegokolwiek odmówić.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Pon Sty 26, 2015 1:23 am

Czy "przypadkiem" nie upiekł dwóch pieczeni na jednym ogniu? Nie tylko udało mu się zaplanować jakoś wieczór urodzinowy, by nie był do końca stracony, a dodatkowo zyskał okazję poznania lepiej panny London, która już od pewnego czasu zwracała na siebie uwagę swoją osobę. Zawsze praktycznie przygotowana na zajęcia, powołująca się na artykuły, które dziwnym trafem również niedawno wpadły w ręce Matta.. Ciekawa osobistość godna zapamiętania. Matt nie miał pamięci do ludzi, traktując każdego jak nic nie znaczące istnienie w jego życiu, które w sumie niczego nie zmieni. Jednak zdarzały się osobistości, które mocno odznaczały się w jego umyśle. Jasne tęczówki zawsze z zaciekawieniem spoglądały na Julie, gdy wygłaszała swoje opinie. Była dobrym mówcom i wiele rzeczy potrafiła wywnioskować, nie posiłkując się naukowymi definicjami.
-Dziękuję. -skinął głową na życzenia. Nigdy nie obchodził ich hucznie, bo raz, że nie miał z kim, a dwa, po prostu nie chciał. Pod względem towarzyskim był trochę aspołeczny. Geniusz skupiony na swej pracy. Swych badaniach.
-Czyli wyglądam na regularnego balangowicza? Miałem nadzieję, że garnitur zmienia człowieka, widocznie niezbyt. -westchnął nieco teatralnie, upijając kolejny łyk whiskey. Miał swój interes w tym, by Julie nie zatraciła mu się w odmętach ludzkiego tłumu. Łapał okazję, póki ciepła.
-Byłbym szczerze zawiedziony i rozczarowany, gdybyś nie zdała egzaminu w pierwszym terminie. Liczę na Ciebie. Chętnie widziałbym Cię u mnie na pracy magisterskiej. Wdrążyłbym Cię w tematy, które na pewno Cię zaciekawią, a wspólna praca lubi być owocna. -rzucił, wpatrując się intensywne w oczy Julie. Odczytywał kazdą jej emocję. Złą i dobrą.
Przyklasnął sobie w duchu, gdy dziewczyna zgodziła się na jego "propozycję". Była dość przewidywalna albo Matt był taki przekonujący.
Mikkelsen rozejrzał się jeszcze raz, dość ostentacyjnie. Jakby szukał kogoś w towarzystwie Julie.
-Żaden mężczyzna na Ciebie tutaj nie czeka? Nie chcę mi się wierzyć, że żaden Cię nie zakuł w kajdany, ja bym to zrobił, gdybym był jakieś piętnaście lat młodszy. -zażartował, uśmiechając się lekko. Dopił whiskey, ale zaraz jego twarz sposępniała i przybrała poważny wyraz twarzy.
-Nie powinnaś chodzić sama, ostatnio w tej okolicy miało miejsce brutalne morderstwo, chyba o nim słyszałaś? Na ostatnim wykładzie opracowywaliśmy profil psychologiczny. -upomniał ją niczym troskliwy ojciec.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Pon Sty 26, 2015 1:39 am

Jeżeli Matt nie miał żadnych planów na swój urodzinowy wieczór, Julie była naprawdę rada z tego, że mogła umilić mu czas. Rzecz jasna, sama przy tym skorzystała. Łapała się na tym, że zatracała się chwilami, to spoglądając w jego przenikliwe oczy, to wsłuchując się w wyjątkowo interesujący, przeszywający na wskroś głos. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie powinna myśleć w ten sposób o swoim wykładowcy, a jednak nie potrafiła oprzeć się jego urokowi. Być może i była przewidywalna, ale ta przewidywalność nie wynikała z jej natury, a raczej z faktu, iż dziewczyna niezamierzenie poddawała się stanowczości i seksapilowi swojego towarzysza. Zapominała nawet przy tym o różnicy wieku, jaka ich dzieliła. Przecież nie to było najważniejsze. Poza tym każdą, choćby największą wadę dało się jakoś przedstawić jako zaletę. Wszystko było kwestią odpowiedniego uzasadnienia.
- Garnitur dodaje uroku, to akurat pewne. - odpowiedziała żartem, postanawiając się już nie odnosić do Mikkelsena jako balangowicza i nie powracać do tematu osiągniętej przez niego czterdziestki. Nie wyglądał na stałego bywalca klubów, co nie zmieniało faktu, że panna London w gruncie rzeczy cieszyła się, iż mogli się tutaj spotkać.
- Na pewno przemyślę propozycję, choć masz na wydziale mocną konkurencję. - dodała po chwili, również pół żartem pół serio. Bowiem faktycznie zaczęła już swoją pracę magisterską w innej katedrze, ale teraz zastanawiała się czy aby nie zmienić jeszcze promotora. W końcu nie było za późno, a musiała przyznać, że tematy ostatnich morderstw stanowiły wspaniały materiał na szeroki elaborat.
Kolejne słowa Mattsa sprawiły, że na twarzy Julie ponownie pojawił się delikatny rumieniec, który jednak komponował się z czerwonymi dodatkami, więc nie należało się nim przesadnie przejmować. Studentka nie spodziewała się takich słów wypływających z ust swojego profesora, choć sama niedawno stwierdziła, że ten najwyraźniej lubi zaskakiwać swoich rozmówców. Nie wiedziała również dlaczego, ale w jego wypowiedzi było coś zachęcającego. Nawet, jeżeli mówił o zakuwaniu w kajdany.
- Nie czeka, możesz więc być spokojny o swój nos. A co do wieku... podobno człowiek ma tyle lat na ile się czuje, więc chyba także nie masz o co się obawiać. - odparła z uśmiechem, zgodnie ze swoim sumieniem. Akurat Mikkelsenowi niczego nie brakowało, a wiek nawet dodawał mu atrakcyjności.
- Słyszałam i jeżeli dobrze myślę, to ten sam człowiek, który zamordował także Barnesa, Lindleya i Colemana, a w takim układzie raczej nie mam się o co martwić. Nie pasuję do profilu jego ofiar. - wyjaśniła rzeczowo, kiedy mężczyzna wspomniał o temacie ostatniego wykładu.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Pon Sty 26, 2015 2:20 am

Dobrze, że panna London pozbyła się zaskoczenia i speszenia. Jako pewna siebie kobieta prezentowała się o wiele lepiej, a i rozmowa z nią była ciekawsza. MAtt nie miał obiekcji, wplatać do dyskusji dwuznaczności tak niezwykle subtelne, że tylko te same pragnienia tlące się w ciele studentki mogły jej pomóc odgadnąć. Kajdanki jako obiekt seksualnych fantazji? Uwielbiał. Jako kochanek Matt był - niestety lub stety - dość zaborczy i władczy. Móc kogoś kontrolować, sprawdzać jego wytrzymałość na różnego rodzaju doznania... zależność napawała go podnieceniem, co odbijało się oczywiście na zadowoleniu. Nie był akuratnie z nikim, ale nigdy nie odważył się na seks ze studentką. No, może nie SWOJĄ studentką, bo te z innych katedr czy absolwentki to zupełnie inna grupa, czyż nie?
Alkohol rozluźniał i chociaż Matta ciężko upić, tak ten słodki "narkotyk" dawał mu okazję do popisu.
-Kto śmie odbierać mi szansę na współpracę z Tobą? Zaraz dawaj nazwiska. -oznajmił nieco głośniej, chcąc ukazać swoje niezadowolenie z tego stanu rzeczy. Chciał ją dołączyć do swojej swoistej "kolekcji". A praca z nią mogła by być bardzo owocna.
-Nie ma dla mnie żadnej konkurencji. -mrugnął do studentki, nieco spokojniej i z filuternym uśmieszkiem. Grał na jej emocjach, chociaż i ona nie była dla niego obojętna, gdy w nieświadomych gestach kusiła swoją kobiecością.
Rumieniec, spowodowany być może dusznością w barze, a może był on efektem jego słów pięknie wkomponował się w lico Julie. Ciekawiło go, czy niesiona orgazmistycznym doznaniem, tak doskonale zarumieniona prezentowała się równie interesująco.
-Swój? Może nie wyglądam, ale raczej to o jego szczękę bym się bał. I o przyszłość na uczelni. -odparł niewzruszonym tonem. Coś zabłysło w jego oczach. -Czyli jestem młody. Świetnie, nic nie przeszkodzi mi więc, aby móc Cię odprowadzić po spotkaniu. W trosce o bezpieczeństwo.
Wyprostował z trzaskiem palce, zamyślając się głęboko. Spojrzał dopiero po paru sekundach na Julie.
-Fakt, nie jesteś mężczyzną powyżej czterdziestki, byłym recydywistą lub podejrzanym o straszne zbrodnie. Ciekawi mnie, jakie masz podejście do tego zbrodniarza. Zabija tylko tych, którzy dokonali równie obrzydliwych występków. Nazwałabyś go mordercą jak innych czy może karzącą ręką sprawiedliwości wedle kodeksu Hammurabiego - oko za oko, ząb za ząb, życie za życie... -wysnuł.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Pon Sty 26, 2015 10:23 pm

Choć próbowała zgrywać pewną siebie, wbrew pozorom, z początku wcale taka nie była. Zachowanie Mikkelsena bowiem często ją onieśmielało i kazało zastanowić się kilka razy nad tym, co zechce powiedzieć. Julie zaś, niewątpliwie, pragnęła wypaść w jego oczach jak najlepiej, dlatego też niekiedy niepotrzebnie przejmowała się, czy aby nie przesadziła z jakimś nietrafionym żartem lub nie wygłosiła tez, przed których ujawnieniem winna była się powstrzymać. Mimo wszystko, z czasem, zyskiwała coraz więcej śmiałości, jako że zdążyła zauważyć, że towarzyszący jej mężczyzna nie jest tak straszny, jakim go malują. Może i był wymagającym wykładowcą, ale prywatnie okazał się naprawdę w porządku człowiekiem, z dystansem do siebie i zaskakującym poczuciem humoru.
- Myślę, że wszelcy promotorzy z katedr związanych z prawem cywilnym, panie profesorze. - odpowiedziała, celowo akcentując ostatni zwrot z racji tego, iż temat bezpośrednio dotyczył uczelni. Panna London natomiast rzeczywiście obrała jako specjalizację prawo cywilne, mimo że niektóre aspekty prawa karnego, jak chociażby profilowanie, zawierały się w zakresie jej zainteresowań.
- Przemyślę Twoją propozycję. - dodała już poważniej i spokojniej, stwierdzając, że i ona zagra na emocjach swojego rozmówcy, pozostawiając go póki co w stanie niebłogiej nieświadomości. Chociaż musiała przyznać, że był cholernie przekonujący i bliski osiągnięcia swoich zamiarów. W końcu do tej pory studentka nawet nie myślała o możliwości zmiany swojego promotora.
- Niech będzie, że nie odmówię, ale z racji zupełnie innych pobudek. Możesz wierzyć lub nie, ale potrafię zadbać o siebie sama. - mruknęła niezbyt głośno, puszczając mu kusząco oczko, po czym ponownie zanurzyła swe usta w jasnym piwie, zostawiając na szklance wyraźny ślad czerwonej szminki. Milczała przez dłuższą chwilę, wsłuchując się w słowa swojego profesora, które wyjątkowo ją zainteresowały, mimo że zabrzmiały niemal jak pytanie rzucone na egzaminie.
- Oko za oko, ząb za ząb i życie za życie to już przeżytek. Czasy się zmieniają, a kara śmierci dawno odeszła do lamusa i chociaż ciężko było mi się zawsze opowiedzieć jednoznacznie "za" lub "przeciw", to po wnikliwych badaniach tej problematyki, chyba muszę stwierdzić, że słusznie się stało. Niemniej jednak to temat na zdecydowanie dłuższą rozmowę, a jakiekolwiek rozwiązanie i tak nigdy nie będzie tym, które jako jedyne jest z pewnością prawidłowe. - wyjaśniła krótko, że pomimo wszelkich wątpliwości, przystała ostatecznie do przeciwników kary śmierci. Co prawda nie o niej była mowa, ale na pewno myśl o tego rodzaju sankcji przyświecała motywom wspomnianego przez Mattsa "zbrodniarza".
- Ale, jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie, nie jestem pewna jak bym go nazwała. Chyba określenie "seryjny morderca" byłoby adekwatne. Choć nadal uważam, że mówimy o człowieku inteligentnym, być może nawet i czarującym, którego charakteryzuje po prostu specyficzne poczucie sprawiedliwości. Takich zawsze najtrudniej zidentyfikować, bowiem nie wyglądają wcale na morderców, a wręcz przeciwnie, potrafią stworzyć wokół siebie piękną otoczkę przykuwającą zainteresowanie innych. - kontynuowała, nie zdając sobie sprawy z tego, że rozgadała się już na dobre. Dlatego też przerwała, nie chcąc zamęczyć swojego rozmówcy, a zamiast kolejnego elaboratu, sięgnęła po kufel piwa, upijając kolejnego łyka gorzkawego w smaku trunku.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub studencki   Sob Sty 31, 2015 1:14 am

Spijał słowa z ust Julie, rozważając je i analizując w kontekście gestów, jakie wykonywała. Mówiła szczerze, jej ton oraz postawa wskazywały na przyszłą panią adwokat, pewną swego zdania, rzeczową i opanowaną. Mimo pozostałości rumieńców na policzkach. To dodawało jej uroku, budziło sympatię w tak wypranym z ludzkich odczuć Mikkelsenie.... w sumie nie wzbudzała tyle co sympatii, a przyjemne dreszcze pod skórą, które mogły odpowiadać ekscytacji i podnieceniu, może niejakiemu wyluzowaniu.
-Ciekawe podejście, intrygujące wręcz. -skomentował lakonicznie jej słowa, ale kontynnuował potem temat przy kolejnym trunku. Czas mijał coraz szybciej, goście opuszczali już bar czasem nie o swoich siłach. Zegar wskazywał godzinę drugą w nocy. Matt nieco upojony alkoholem wstał, zapinając jeden guzik marynarki. Podał ramię pannie Landon.
-Pozwolisz? Spacer czy może mniej romantyczna przejażdżka taksówką? -zagadnął. Chciał wywiązać się z obietnicy, złożonej parę godzin temu.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Klub studencki   

 

Klub studencki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Klub "Asylum"
» night club
» Klub „Fire”

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Archiwum
 :: Rozgrywki archiwalne :: Psycho
-