IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Boczna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Boczna ulica   Pon Lut 09, 2015 11:41 pm

~~~

Tego dnia nie mogła skoncentrować się na zajęciach, które odbywały się na uczelni. Łapała się na rozmyślaniu o profesorze Mikkelsenie i to ją trochę martwiło. Co prawda spędzili razem wspaniały wieczór, a mężczyzna nawet odprowadził ją później do domu, jednak zdawała sobie sprawę z tego, że była to raczej wyjątkowa sytuacja i nie należało się spodziewać powtórki. Z bólem serca musiała przyznać, że taki stan rzeczy nie bardzo jej odpowiada i gdyby nie to, że Matt był jej wykładowcą, być może sama wykazałaby inicjatywę i zaproponowała spotkanie. Z drugiej strony... zrobiła to przecież ostatnim razem, niby w żartach, ale to nie miało żadnego znaczenia. Tak czy siak to nie była jej kolej na to, by się wychylać. Westchnęła ciężko, wychodząc z ostatnich ćwiczeń traktujących o procedurze prawa cywilnego, po czym zjadła jeszcze na wydziale jabłko i postanowiła wrócić do domu. Pogoda nawet dopisywała, więc stwierdziła, że przejdzie się pieszo. Wybrała krótszą drogę prowadzącą przez kilka niezbyt ruchliwych uliczek, z dala od centrum miasta. Potrzebowała wyciszenia i odpoczynku, miłego spaceru, a nie głośnego trąbienia aut i przekrzykujących się ludzi wokoło. Początkowo myślała o tym, by wyciągnąć telefon i słuchawki, uciekając do świata muzyki, która ostatnio wpadła jej w ucho... w końcu jednak zapomniała o swoim planie, być może dlatego, że nadal myślami błądziła gdzie indziej.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Wto Lut 10, 2015 12:14 am

Nie było jakoś szalenie późno. Dopiero popołudnie, aczkolwiek już pierwsze cienie kładły się na konturach budynków, rozmywając je. Ludzkie zmysły łatwo złudzić, wystarczyła chwila nieuwagi. Czający się za zakrętem cień niekoniecznie jest tylko cieniem pobliskiej latarni, może być czychajacym niebezpieczeństwem. Młoda studentka, nawet jeśli się nie bała, stawała się łatwym celem chociażby przez ludzką nieuwagę. Znajome ścieżki nie były ani trochę bezpieczne i już za niedługo miała się o tym przekonać. Gdy Julie tylko opuściła załom jednej z uliczek, znikąd pojawił się zbir, pragnący odebrać jej to, co miała najcenniejszego. Błysnął srebrny nóż przyłożony do gładkiej, jasnej szyi. Smród alkoholu uderzył w nozdrza Julie.
-Wyskakuj z kasy, mała. -warknął, opryskując szyję dziewczyny śliną. Był zakapturzony i bardzo zdeterminowany, aby jej odebrać kosztowności. Napawał się strachem dziewczyny tak bardzo, że nie zauważył, że ktoś stoi za nim. Rozległo się głuche łupnięcie, gdy nieznajomy uderzył jegomościa w kark, na co ten się wyprostował. Sprawnie założona dźwignia uniemożliwiła jakikolwiek ruch. Męzczyzna nachylił się nad zbirem, jakby coś mu szepcząc do ucha. Ten w popłochu rzucił nóż i uciekł, kulejąc. Wybawiciel wszedł w mętny krąg światła, podchodząc do Julie.
-Ostrzegałem Cię, byś nie chodziła sama! -opieprzył studentkę Mikkelsen, odgarniąjąc włosy z czoła. Chwycił Julie za ramiona i przyjrzał się jej uważnie.
-Nic Ci nie zrobił, nie potrzebujesz iść do lekarza? -zmarszczył czoło w troskliwym geście. -Jesteś roztrzęsiona, chodź... chodź ze mną. -nakazał jej. Zdjął z ramion granatową marynarkę i narzucił ją na studentkę.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Wto Lut 10, 2015 12:28 am

Julie często wracała sama i nie widziała w tym zachowaniu żadnego zagrożenia. Zresztą, gdyby nie to, że tego dnia chodziła z głową w chmurach, zapewne szybciej dostrzegłaby cień za załomem muru. Kto wie czy rzuciłaby się do ucieczki, czy może kopnęła jegomościa w miejsce, w które raczej nie chciałby oberwać. Gdybanie jednak należało pozostawić gdzieś w tyle. Dziewczyna była tak zdezorientowana, że zauważyła dopiero błyszczące ostrze noża przyłożone do swojej szyi. Sytuacja nie była komfortowa, a chwila nieuwagi mogła kosztować studentkę przynajmniej zawartość torebki. Panna London miała jednak trochę szczęścia w nieszczęściu, bowiem nie musiała się długo zastanawiać nad swym kolejnym ruchem. Zanim zdążyła zareagować, znikąd pojawił się Mikkelsen, który skutecznie unieruchomił złoczyńcę i sprawił, że ten zaczął uciekać w popłochu. Julie przez dłuższą chwilę nie mogła jeszcze dojść do siebie, choć była to raczej kwestia przeżytego szoku, a nie strachu. Nie bała się, szczególnie, kiedy ujrzała przed sobą oblicze mężczyzny, o którym rozmyślała przez cały dzień. Nie spodziewała się jednak po nim aż tak nerwowej reakcji, a już na pewno nie tego, że zostanie jeszcze zrugana za samotny powrót do domu. Już miała głośno zaprotestować, kiedy Matt chwycił za jej ramiona i zatroskany okrył ją swoją granatową marynarką. Mimo niezbyt sprzyjających okoliczności, jego zachowanie było naprawdę urocze, przez co dziewczyna chwilowo odpuściła, uśmiechając się tylko delikatnie, jakby prześmiewczo.
- Nic mi nie jest. Naprawdę przesadzasz. Poradziłabym sobie. - rzuciła, spoglądając mu w oczy. Wyglądała na pewną siebie, ale bezapelacyjnie wdzięczna była wykładowcy za pomoc. W końcu teraz, gdy niebezpieczeństwo zostało zażegnane, można było się tylko śmiać. Ale trudno powiedzieć, co by się stało, gdyby jednak buntownicza natura panny London odezwała się w nieodpowiednim momencie, a nieznajomy zbir przesunąłby ostrzem zbyt głęboko po jej szyi. Dziewczyna wolała o tym nie myśleć, być może jej nazbyt dobry nastrój po zaistniałym wydarzeniu stanowił właśnie reakcję obronną organizmu.
- Co mu powiedziałeś? - spytała nagle, ani na chwilę nie przerywając kontaktu wzrokowego ze niespodziewanym towarzyszem "wycieczki". Wydawało jej się, że w jego oczach dostrzega pewną mroczną, agresywną nutą, ale to dodawało tylko mężczyźnie atrakcyjności. W tym samym momencie przeszło jej przez myśli, dlaczego, do cholery, akurat profesor z jej uczelni musi być tak intrygujący... Jego obecność sprawiała, że w ogóle nie docierało do niej to, co przed chwilą się wydarzyło. Mogłaby po prostu stać tak kolejny kwadrans albo i dłużej, w jego marynarce na ramionach, zatracając się w tych oczach.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Wto Lut 10, 2015 1:10 am

Uśmiechnął się powątpiewająco na jej słowa, że sobie by poradziła.
-Właśnie widziałem, jak sobie radzisz. Ten koleś był tak pijany, że mógł Ci krzywdę zrobić z powodu trzęsących się łap niż premedytacji. -zauważył, przestając się jej przyglądać tak dokładnie. Nie omieszkał przy okazji docenić walorów jej ciała, które były okryte gustownym strojem.
-Nie wątpię, Julie. Zawsze sobie doskonale radzisz. -skomentował ostatecznie. Na kolejne pytanie nie chciał jeszcze odpowiadać.
Prowadził ją, trzymając dłoń na jej ramieniu lub barku. Lekkimi ruchami nadawał kierunek, chcąc doprowadzić ją do swojego domu. Był tutaj obok. Znaleźli się w niedługim czasie przed furtką na osiedle. Matt rozejrzał się i przyłożył magnetyczną kartę do czytnika i wbił kod. Przepuścił Julie przodem. Nie odzywał się, dopóki nie znaleźli się przed blokiem z numerem 42. Dopiero wtedy odzyskał odrobinę spokoju, chociaż krew nadal w nim wrzała.
Przyzwał windę, która miała ich zawieźć na ostatnie piętro bloku.
-Nie puszczę Cię teraz samej, nawet o tym nie myśl. -zarządził nieco władczym tonem. Dzwonek ogłosił przybycie windy. Weszli do środka, a Matt nacisnął guzik z cyferką 10. Gdy drzwi się zamknęły, Matt podszedł do Julie, silnym gestem nakazując, by oparła się plecami o ścianę. Spojrzał jej głęboko w oczy.
-Powiedziałem, że jeśli jeszcze raz go zobaczę w pobliżu mojej kobiety, to osobiście dostarczę jego ciało do Instytutu Badań Medycznych jako przykład anomalii anatomicznej, gdzie gryzie swój własny zadek. -oznajmił niskim tonem. Przesunął dłonią po policzku Julie, odgarniając kosmyk włosów za ucho. Kolejny dzwonek oznajmił im przybycie na piętro. Matt odwrócił się i wyjął klucze. Wsunął je do zamka z mieszkaniem numer 69. Pchnął bordowe drewno, znowu przepuszczając przodem Julie.
-Rozgość się w skromnych progach akademickiego profesora. Chcesz się wykąpać, coś zjeść, wypić? -zapytał, zrzucając stos kolokwiów z kanapy na taboret obok.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Wto Lut 10, 2015 10:36 pm

Skrzywiła się na komentarz swojego towarzysza. Niezależnie od tego jak wyglądała sytuacja w uliczce, nie lubiła, gdy ktoś próbował podważać jej autorytet i jej zdolności. A przecież była pewna, że gdyby nie to, że podczas spaceru myślała zupełnie o czymś innym, to rzezimieszkowi z nożem spotkanie z nią nie uszłoby na sucho. Mikkelsen miał jednak trochę racji. Typ był pijany i gdyby nie nagłe pojawienie się wybawcy, całe zajście mogło okazać się tragiczne w swoich skutkach. Julie nie była pewna dokąd prowadzi ją wykładowca, ale że nie miała żadnych planów na popołudnie, szkoda było nie skorzystać z tej propozycji. Jak się okazało niedługo później, studentka trafiła do całkiem przytulnego i wcale nie tak skromnego mieszkania o jakże ciekawym numerze na drzwiach. Co prawda panna London nie skomentowała go nawet słowem, ale uśmiechnęła się pod nosem, bo sama nie mogła uwierzyć w takie zrządzenie losu. Nie oszukujmy się, każdemu chyba ten numer kojarzył się tylko z jednym, a podawanie swojego adresu musiało być niekiedy niekomfortowe.
Matt zachowywał się dość dziwnie, na co wskazywał jego władczy ton i niezwykle stanowcze gesty, które zmusiły dziewczynę do tego, by oparła się o ścianę windy. Początkowo Julie zrzucała winę za tego typu zagrywki ze strony mężczyzny na wzburzenie po starciu z pijanym nieznajomym, jednak słowa, które Mikkelsen wyszeptał mu na ucho, a teraz powtórzył "ofierze" raczej temu przeczyły. Panna London była wyraźnie zaskoczona zarówno tą wypowiedzią, jak i innymi smaczkami, jakie dostarczał jej towarzysz. To delikatnie przesunięcie dłonią po policzku, odgarnięcie kosmyka włosów... Julie mimowolnie rozchyliła usta, jakby przeczuwała, że pocałunek okaże się nieuniknionym zwieńczeniem. Tak się jednak nie stało, ku jej rozczarowaniu.
- Twojej kobiety. Śmiałe kłamstwo. - rzuciła wreszcie, kiedy weszli już do mieszkania, uśmiechając się przy tym szeroko i siadając wygodnie na kanapie. Choć gospodarz zdecydowanie wpadł jej w oko, nie miała żadnych wątpliwości co do tego, że nie była "jego". Właściwie ledwie co się znali... gdyby nie liczyć zajęć na uczelni.
- Wystarczy coś do picia. Zdam się na Ciebie. - dodała jeszcze w odpowiedzi na drugie pytanie, w którym nie wiedzieć czemu znalazła się kąpiel. Dziewczyna nie rozkładała jednak tego zlepku słów na czynniki pierwsze, jako że i tak pewnie nie zrozumiałaby zamiarów Mikkelsena. Czasami trudno było go pojąć.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sro Lut 11, 2015 1:07 am

To prawda, że nie czuł emocji jak normalny człowiek. Pojęcia jakichkolwiek bliskich relacji, jak miłość czy przyjaźń były mu obce, opierał wszystko na chwilowych odczuciach, jak pożądanie, uzależnienie, niechęć... nie znał strachu. Wtedy, gdy zaatakowano Julie stało się coś dziwnego. Mimo, że był wypranym z uczuć draniem, niepokój wdarł się do jego serca. Zależało mu na studentce? Czy może to była chęć obrony swej własności, która była mu potrzebna na potem, chwilowo traktowana jak trofeum z pewnym namaszczeniem? Ciężko stwierdzić, co nim kierowało. Matt zadziałał instynktownie, uderzając i łapiąc napastnika. Interesował się jej zdrowie, lecz czy na pewno była to troska?
Od początku wiedział, że zaprowadzi ją do swojego domu, do którego miał zaledwie parę przecznic. Wolał ją mieć dzisiaj na oku. Nie było mowy o kolejnym samotnym wyjściu. Matt był bardzo terytorialny, więc wolał zadbać o "swoje". Panna Landon również chodziła mu po głowie. Nie był to przypadek, że wtedy znalazł się w tej uliczce. Wiedział, o której kończy zajęcia. Był cały czas za nią, w bezpiecznej odległości. Miał przeczucie by dzisiaj za nią iść i nie mylił się. Kolejny raz.
Co do numeru mieszkania to fakt - zawsze go bawił. Zbereźny numer, ale dzięki temu mógł liczyć na skrępowany uśmiech pani w urzędzie lub zachęcić tak jakąś kobietę na zwiedzanie jego mieszkania.
Julie nie była świadoma, że rozchylając swe usta dała Mikkelsenowi satysfakcję. Wiedział już, że nie jest on obojętny studentce, a wizyta w mieszkaniu może zyskać nowy przebieg.
-Nie zwykłem kłamać Julie, raczej naginam rzeczywistość, aby słowa były zgodne z prawdą. -powiedział z błyskiem w jasnych oczach, podając jej szklankę dobrej whisky. Sam poszedł po coś do kuchni. Wrócił z tacą z owocami. Nachylił się nad Julie za jej plecami, zdejmując delikatnie marynarkę z jej ramion.
-Chyba nie zmarzniesz tutaj. -zauważył cicho, szepcząc jej do ucha. Miał zabawę z nią, sprawdzając jej odruchy.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sro Lut 11, 2015 1:22 am

Może i Matt nie czuł tak mocno, tak często, tak intensywnie jak inni ludzie, ale z pewnością posiadał niesamowite zdolności w odczytywaniu myśli i emocji tych, których obserwował. Zajęcia, które prowadził na uczelni były oczywiście tylko jednym ze smaczków. Panna London przekonała się jednak, że nie jest to wiedza wyuczona już przy okazji spotkania w klubie studenckim. Już wtedy dostrzegła, że w tym mężczyźnie tkwi coś niepokojącego, ale zarazem i cholernie interesującego. Być może to dlatego tak przyciągał, działał na dziewczynę jak magnes o przeciwnym biegunie i zajmował jej myśli przez kolejne dni, kiedy ta powinna powoli sięgać do podręczników. To było niestety dość pokrętne z racji stosunków, jakie panowały pomiędzy Julie a Mikkelsenem. To, że jej towarzysz był wykładowcą nie pomagało jej wcale, nie mogła przestać o nim myśleć, a dodatkowo ostatnie strzępki moralności próbowały ją od tego odciągnąć.
Na szczęście chwila wytchnienia nadeszła, kiedy gospodarz przyniósł szklankę whiskey. Studentka umoczyła w niej usta, mrucząc cicho, co było wyrazem tego, że doceniła dobór szlachetnego trunku. Upiła łyka, delektując się smakiem i korzystając z krótkotrwałej nieobecności Mattsa, aż nagle ten postanowił wybudzić ją z przyjemnego letargu. Nie dając jej nawet czasu na przeanalizowanie swoich słów, które z opóźnieniem dotarły do panny London. Nagina rzeczywistość tak, by odpowiadała jego kłamstwom? A właściwie już nie kłamstwom, skoro według niego miały one stać się prawdą?
- Nie jestem... - powiedziała głosem, który zdawał się ściszony, bardziej przypominał pomruk rozjuszonej kotki. Tylko jak długo można było walczyć z porywami serca, z tym, co przy tak gęstej, napiętej atmosferze przejawiało się jako nieuniknione? Cichy szept wdzierający się do jej ucha zmusił ją do zaczerpnięcia powietrza.
-... Twoja. - dokończyła dopiero po chwili, gdy odzyskała psychiczną równowagę... chociaż tak naprawdę chyba jej nie odzyskała, a tylko starała się zachować pozory utrzymywania kontroli nad sytuacją. Poczuła tylko jak materiał marynarki delikatnie zsuwa się po ramionach, idealnie komponując się z rozbrzmiewającym jeszcze w jej głowie szeptem.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sro Lut 11, 2015 2:04 am

Wiedział, że trafił na godnego siebie przeciwnika. Znał przecież studentkę z wykładów, jej cięty język i trafne komentarze wryły mu się dostatecznie w pamięć. Liczył na dobrą "rozgrywkę" słowną i musiał przyznać, że się nie zawiódł. Ani przez chwilę. Wiedział, że to on prowadzi tę grę, więc musi stąpać ostrożnie, a zarazem pewnie. Nie przypuszczał, że tak zakończy się ten dzień, a przecież przed nimi cała noc. Na pewno ciepła i rozkoszna, ale o tym zaraz.
Uśmiechnął się triumfująco, kiedy dziewczyna przerwała swoją wypowiedź, przypominając przy tym rozjuszoną do granic niemożliwości kotkę. Zabawne, bo sam posiadał kota. Dokładnie kocicę o imieniu Psyche. Jak jedna z greckich bogiń. Pojawiła się właśnie, wychodząc spod kanapy. Przyjrzała się uważnie Julie, siadając wyprostowana jak struna. Długo patrzyła jej w oczy. Odwróciła głowę dopiero, gdy dojrzała swojego pana. Miauknęła cicho.
-Co płaczesz? Zazdrosna jesteś?  -Matt usiadł na kanapie obok Julie. Kotka wskoczyła mu na kolana, ocierając się z cichym pomrukiwaniem. Otrzepała burą główkę, zanim nie położyła się na brzuchu.
-Poznaj Psyche, Julio. Rządzi mną jak chce, typowa kobieta. -wyznał, drapiąc ulubienice za uchem. Psyche otworzyła ślepia i pacnęła łapką fałd spódnicy Julie. I kolejny raz, mając istny ubaw z falującym materiałem.
-Wracając do tematu... oczywiście, że mogę Cię określać mianem "moja". Czyż nie jesteś moją studentką i to nie Twoja praca widnieje na szczycie tej kupki z dorodną piątką koło nazwiska? -rzucił, wskazując niedbale na kolokwia. Mówił prawdę. Psyche drasnęła pazurkami niechcący nogę studentki, pojawiło się zaczerwienienie.
-Psik, niedobra. -skarcił zwierzaka Matt. Sięgnął dłonią do otarcia, które nie było głębokie. Położył na nim dłoń, jakby chcąc pomasować. Podniósł spojrzenie na studentkę, kiedy jego palce pozwoliły sobie wniknąć pod materiał zwiewnego materiału.
-Wybacz jej, czasem sprawia ból podczas zabawy... ale w gruncie rzeczy chyba Cię polubiła. -zauważył Matt, przesuwając palce jeszcze wyżej. Atmosfera stawała się napięta, podjudzona przez kontakt wzrokowy. Kotka otarła się wokół kostek Julie, zanim zawiedziona brakiem reakcji udała się na swoje poduszki w kącie pokoju.
-Potrzebujesz okładu? -zapytał.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sro Lut 11, 2015 9:54 pm

To prawda, że zwykle była dość trudnym rozmówcą, któremu sarkazm i ironia nie były obce, a największą przyjemność sprawiało odbijanie piłeczki. Mimo tego obecność Mikkelsena wpływała na nią nieoczekiwanie intensywnie, przez co dziewczynie czasami brakowało słów, którymi w innych okolicznościach niewątpliwie podsumowałaby komentarz swojego rozmówcy. Julie nie miała jednak zamiaru się poddawać, wręcz przeciwnie. Choćby miała zastanowić się chwilę dłużej, nie chciała pozostawić żadnych wypowiedzi Mattsa bez odpowiedniej do nich reakcji.
Tym razem jednak musiała na moment zamilknąć, jako że na kanapie pojawił się niespodziewany gość - uroczy kot o imieniu Psyche, który okazał swemu panu niezadowolenie cichym, acz zawodzącym miauknięciem. Panna London uśmiechnęła się szeroko, głaskając zwierzaka po grzbiecie. Sama lubiła zarówno koty, jak i psy, więc od razu zapałała sympatią do pupila wykładowcy.
- Każdy kot rządzi gospodarzem, już taka ich natura. - rzuciła rozbawiona słowami Mikkelsena. Wiedziała jednak, co mówi. Sama miała swego czasu kota i zdawała sobie sprawę z tego, że te małe bestie potrafiły na właścicielu wymusić wszystko, rzecz jasna, swymi pomrukiwaniami i pojękiwaniami.
- "Moja kobieta" a "moja studentka" to chyba jednak nie określenia bliskoznaczne, nie sądzisz? - westchnęła zaraz, choć wychyliła się, nie ruszając się z kanapy, by zerknąć na pracę, która leżała na samym szczycie stosu kolokwiów. Chciała się upewnić czy aby w tej kwestii towarzysz jej nie okłamał. Potwierdziły się jednak jej oczekiwania. I dobrze, nie wyobrażała sobie dostać innej oceny, skoro poświęciła tyle czasu na naukę do ostatniego sprawdzianu wiadomości.
Nie zauważyła, kiedy Psyche drapnęła pazurami jej nogę. Dopiero lekki, ale zupełnie nieprzeszkadzający jej ból sprawił, że popatrzyła na zwierzaka, kręcąc ze zrezygnowaniem głową. No cóż, każdy kto miał kota wiedział, że te czasami potrafiły drapnąć dla zabawy albo przypadkiem, a i tak nie dało się na nie długo złościć.
- Na takie małe zadrapnięcie? Żartujesz? - oburzyła się propozycją Mattsa. Nie była przecież małą dziewczynką, która potrzebuje okładów czy plasterków z podobizną Kubusia Puchatka, kiedy przypadkiem zarżnie się brzegiem kartki. A zarówno ból, jak i "rana" po drapnięciu kota i po wspomnianym zarżnięciu się kartką była dość podobna, a może nawet spotkanie z brzegiem stronicy podręcznika było mniej przyjemnym przeżyciem.
Dziewczyna odprowadziła więc tylko swym spojrzeniem uciekającego i niezbyt zadowolonego z powodu braku poświęconej mu uwagi kota, po czym powrócił wzrokiem do oczu mężczyzny, które choć jasne, zawierały w sobie coś mrocznego i tajemniczego.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Czw Lut 12, 2015 12:47 am

-Widzę, że mi nie ufasz. -zauważył, gdy dziewczyna wychyliła się, by jednak sprawdzić swoją ocenę. Matt oparł się wygodniej o kanapę i położył kostkę prawej nogi na lewym kolanie. Oparł głowę na dłoni i przyjrzał się studentce.
-Musisz być pewna swojej wiedzy, to klucz do sukcesu. Nie było możliwości uwalenia Cię za chociaż jedną odpowiedź. Czasem mam wrażenie, że przewidujesz moje pytania... -rzucił trochę niedbale, a w gruncie rzeczy bardzo zaintrygowany, jak to możliwe. Jakaś intuicja?
Psyche rządziła Mattem jak chciała i tylko ona miała nad nim jakąś tam władzę. Chociaż może się to zmieniało pod wpływem tej uroczej studentki, której cięta riposta zachwycała profesora?
Kotka wydawała się odczytywać marzenia Mikkelsena, bo ranka, chociaż powierzchowna była idealnym powodem, by okryć ją dłonią. Dzięki temu mógł poczuć fakturę jej skóry, poczuć pulsujące pod nią żyły, wyczuć drganie nerwów, proszących o jeszcze. Ona go pragnęła. Nie podejrzewał, że to może być aż tak proste.
Usta profesora uniosły się lekko do góry.
-Przyczepiłaś się tego... czyżbyś chciała zmienić ten stan rzeczy? -zapytał, nachylając się nad nią. Wzrok prześlizgnął się po dekolcie. Zatrzymał się na ustach.
-Nie kłamię, Julio. Naginam rzeczywistość...a Ty razem ze mną. -szepnął do jej warg. Dłoń powędrowała dalej pod spódnicę, aż nie wyczuła promieniującego ciepłem miejsca. Przesunął palcami po jej kobiecości, skrytej pod bielizną. Chwycił jej dolną wargę między swoje i mocno pocałował. Dłoń przesunęła się na jędrny pośladek, wraz z drugą. Profesor podniósł dziewczynę na rękach i przeniósł tak, by była dokładnie pod nim. Wpił się w jej szyję, wyłapując miejsce, gdzie puls bije najmocniej.
-Dalej masz wątpliwości? -zapytał, a następnie odnalazł ustami jej usta. Wsunął doń język, chcąc spleść go z tym od niej w namiętnym tańcu. Zaczął sobie rozpinać koszulę, nie przestając całować dziewczynę. Nie wyrwie mu się teraz, mimo, że było to niemoralne. Nikt nie musiał wiedzieć.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Czw Lut 12, 2015 1:02 am

- Nie mam w zwyczaju ufać ledwie poznanym osobom, ale... - mruknęła w odpowiedzi, zacinając się w jej połowie. Celowo, bo nie potrafiła powiedzieć dlaczego Mikkelsen tak bardzo ją kusił. Chociaż wiedziała, że nie powinna tu być, że wszystko powinno wyglądać inaczej, to nie potrafiła sobie odmówić tej przyjemności. Niekiedy zapalała się tylko ostrzegawcza lampka w jej głowie, która przypominała, że mężczyzna obok niej jest jej wykładowcą i że coś w nim, mimo seksapilu, niepokoi. Lampka jednak szybko gasła, ustępując miejsca instynktom.
- Jestem pewna swojej wiedzy, ale wiesz, niektórzy wykładowcy bywają wyjątkowo czepliwi. A co do Twoich pytań... zawsze wiem jakie zadasz. Jesteś przewidywalny. - dodała po chwili w odpowiedzi na jego słowa. Pozwoliła sobie przy tym na małe kłamstewko, w rzeczywistości bowiem nigdy nie wiedziała czego spodziewać się na kolokwiach. Inna sprawa, że zawsze była do nich perfekcyjnie przygotowana z racji tego, że przedmiot pozostawał w zakresie jej zainteresowań.
- Nie wiem czy... - znów przerwała, bo słowa Mattsa sprawiały, że zaczynała ulegać jego urokowi. Kiedy jego dłoń przesunęła się dalej pod jej spódnicą, złapała instynktownie jego nadgarstek, jakby chcąc zatrzymać pędzącą maszynę, ale... szybko puściła go, pozwalając mężczyźnie na więcej. Na skutek napływających, przyjemnych dreszczy przymknęła oczy, a wtedy poczuła smak ust wykładowcy. Może fakt, że nie powinni był przy tym jeszcze bardziej podniecający? Nieśmiało, choć na pewno nie biernie, uczestniczyła w tych porywach namiętności, powoli zapominając o wstydzie i przyzwoitości. Napędzała ją już tylko pogoń za rozkosznymi doznaniami.
- Może to Ty jesteś mój, a nie ja Twoja? Nie jesteś zbyt pewny siebie? - wymruczała mu prosto do ust chwilę przed tym, gdy ich języki ponownie splotły się w gorącym tańcu przypominającym tango, swoistą walkę o dominację i o kontrolę sytuacji. Objęła przy tym Mikkelsena, wplatając swoją dłoń w jego włosy. Choć miała zamknięte oczy, wiedziała, że jej towarzysz rozpina guziki koszuli.
- Jesteś, co? - rzuciła, kiedy oderwała się od jego ust. Tym razem śmiało patrzyła w jego jasne tęczówki, jakby chciała w nich odczytać z kim miała do czynienia. Na razie wiedziała jedno - Matts niewątpliwie należał do typu zaborczych facetów. Tylko w jakim stopniu?
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Czw Lut 12, 2015 1:26 am

Zrzucił z swych ramion koszulę, co zostało skomentowane prychnięciem przez Psychę, o którą materiał zawadził. Otrzepała główkę i wróciła do drzemki. Matt zaczął rozpinać pasek spodni. Uległość studentki bardzo mu odpowiadała. Uwielbiał kontrolowac sytuację, mieć do czynienia z posłuszeństwem, chociaż odrobina "wolnej" woli była równie podniecajaca i kusząca. Mikkelesen chwycił skraj koszulki Julie i rzucił w kąt. Jego oczom ukazały się piersi skryte pod stanikiem. Ujął je w dłonie. Zaczął schodzić pocałunkami niżej, aż czubkiem języka zaczął draznić zagłębienie między nimi. Czuł bolesny dyskomfort w kroku, kiedy jego członek, tak spragniony cielesnych doznań wyrywał się ku dziewczynie.
-To, co widzisz jest subiektywne. Możesz myslec, że masz władzę, a w gruncie rzeczy będziesz robiła wszystko to, co ja zaplanowałem sobie wcześniej. Nie wiesz tego, Julio. -szepnął. Nie uważał, by on był kogokolwiek. Chociaż fakt, studentka go oczarowała. Dłonie same odnajdowały kolejne guziki, zamki, ściągały materiał z rozpalonego ciała. Kobieta pod nim domagała się pieszczot. MAtt chwycił jej obie dłonie i przybił do kanapy, chociaz czułe gesty w okolicach głowy były dla niego nader przyjemne.
-W tej chwili jesteś moja. Czy ja będę mój... postarasz się mnie do tego przekonać, mamy całą noc. -zauważył. Podziwiał jej nagą sylwetkę, dotykał, smakował ustami.. Język przesunął się po brzuchu, kończąc swą wędrówkę w ciemnym, słodkim zakątku między jej nogami. Matt chwycił za uda studentki, prostując się.
-Rozsuń nogi. Będę Cię teraz pieprzył. Ostro. -poinformował ją. Wsunął się międy jej kończyny, wchodząc do wilgotnego i ciepłego wnętrza. Przymrużył oczy, czując tę rozkosz. Zaczął miarowo poruszać biodrami, obserwując mimikę Julie. Każdy jej gest.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Pią Lut 13, 2015 12:22 am

Mikkelsen niezwykle prędko poradził sobie ze zbędnymi ubraniami, nie pozwalając Julie pozostać dłużną. Dziewczyna, mimo pewnych wątpliwości, poddawała się mężczyźnie, zapominając o bożym świecie. Jego pocałunki, którymi schodził coraz niżej, pieścił jej piersi... zdecydowanie wiedział, co zrobić, żeby dać jej to, czego oczekiwała. Niewątpliwie jednak był nazbyt pewny siebie. A w dodatku zupełnie zignorował jej wypowiedź o pytaniach na kolokwiach! Cóż, panna London stwierdziła, że najwyraźniej akurat w tej bitwie udało jej się zwyciężyć. Pozostała jeszcze wygrana w całej batalii.
- Myślisz, że tak łatwo dopasujesz mnie do swojego planu? Nie przewidzisz każdego mojego ruchu. - mruknęła w odpowiedzi na jego śmiałe słowa. Czy on właśnie nie stwierdził, że będzie robiła wszystko to, co on sobie wcześniej ubzdurał? Chyba postradał zmysły. To prawda, że często potrafił odgadnąć emocje i myśli innych, ale nie mógł przecież tego robić bez przerwy.
Poczuła jak Matts łapie za jej dłonie i dociska je do kanapy, ograniczając jej możliwość ruchu. W dodatku śpieszył się, by jak najprędzej przejść do sedna sprawy. Julie nawet nie miała okazji, aby przypomnieć mu o gumkach. I jeszcze ona miała go przekonywać do tego, że jest jej? Najwyraźniej to on nie potrafił powstrzymać swoich zapędów, a więc całkowicie uległ jej urokowi. Kiedy w nią wszedł, ciasna przestrzeń pomiędzy jej nogami nie była jeszcze wystarczająco przygotowana na nadchodzące natarcie. Studentka jęknęła głośno na skutek bólu. Czuła się niemal zgwałcona... niemal, bo wiedziała, że ona też tego chce. Poza tym początkowy, intensywny ból, szybko przerodził się w rozkosz, a parę wulgaryzmów wypływających z ust Mikkelsena dodawało scenie pikanterii i nastrajało do tego, by jednak mu zaufać.
Kolejne pchnięcia wzmagały napiętą atmosferę, sprawiały, że oddech panny London stawał się nierównomierny i niezwykle gorący. Serce przyśpieszyło jak oszalałe. Dziewczę starało się jednak nie wydawać z siebie zbyt głośnych jęków i pomruków, tłamsząc je gdzieś w zarodku. Trudno powiedzieć czy wynikało to ze wstydu, czy może raczej studentka nie chciała dawać swojemu partnerowi takiej satysfakcji. Wszystko było przecież grą, czyż nie? Grą, która "zakończyła się" podwójnym orgazmem. Julie próbowała uspokoić oddech. Spoglądała przy tym na Mattsa, który siłą rzeczy, z naturalnych przyczyn, musiał chwilę odpocząć. To był odpowiedni czas na wcielenie swojego planu w życie.
Zsunęła się z kanapy, klękając na podłodze, bo tak było jej wygodnie i miała dzięki temu odpowiedni dostęp do swojego towarzysza. Delikatnie przesunęła palcami po jego jądrach, by po chwili polizać je i złożyć kilka subtelnych pocałunków. Wreszcie chwyciła zmysłowo w dłoń jego penisa, pieszcząc go palcami, a później ustami, żeby ostatecznie przywrócić mu życie i doprowadzić do wzwodu. Cały czas starała się patrzyć przy tym w oczy mężczyźnie, jakby pokazując mu, że nie zamierza trzymać się jego scenariusza i że nie tak łatwo poddać ją swojej kontroli. Uśmiechnęła się nawet, a w końcu wsunęła powoli jego twardego już członka do ust, i zataczając językiem koła, przesunęła głowę, by pozwolić mu wniknąć nieco głębiej. Celowo nie śpieszyła się, przedłużając pieszczotę, choć za każdym razem zdawała się ona jednak nieznacznie intensywniejsza.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Pią Lut 13, 2015 2:24 am

Fakt, nie zadbał o coś takiego jak prezerwatywy czy chociaż gra wstępna. Miał wrażenie, że studentka pragnie go tak bardzo, jak on ją, nie podejrzewał więc, że stan jej nawilżenia będzie zbyt skąpy. Ha, może nie był mały, ale nie wystarczający. Jęk bólu zaalarmował profesora, ale ciepło i rozkosz jaka zaczęła go ogarniać szybko stłumiła ten dziwnie ludzki odruch troski. Liczył przede wszystkim na swoje szczytowanie. Nie bał się o to, że dziewczyna zaciąży? Nie przeszło mu to przez myśli ani przez moment. Gdyby ocknął zdrowy rozsądek, to przypomniałby sobie, że raz widział ją jak zażywa tabletkę przed zajęciami, których nazwa wskazywała na popularny lek antykoncepcyjny wśród młodych dziewcząt. Poza tym wierzył, że Julie jest na tyle rozsądna, że by go ostrzegła gdyby było inaczej. Cóż. Teraz dopisało mu szczęście.
Seks podjudzony był zwierzęcą ochotą na partnera, potrzebą ulżenia sobie w cierpieniu celibatu. Nie mylił się. Fala rozkoszy jaka ich zalała przy wspólnym uniesieniu była nieziemska. Matt zastygł w bezruchu. Włosy opadły mu smętnie, gdy łapał oddech. Opadł na kanapę w siadzie, spoglądając na swą studentkę. Może temu tak go to tak podniecało? Nie przeczył, zaskoczyła go inicjatywa Julie. Mimo, że musiał odpocząć po wysiłku, widok klęczącej przed nim ponętnej kobiety, zajmującej się jego członkiem szybko doprowadził go do stanu gotowości. Wsunął dłoń w jej włosy, nadając nieco rytm jej posunięciom. Chwycił członek w dłonie, kiedy uznał, że to koniec zabaw. Nie chciał dochodzić teraz. Wolał się delektować kolejnym zbliżeniem. Złapał Julie za biodra i podniósł do pozycji pionowej. Odwrócił ją tyłem do siebie i pchnął na stół. Jego wzrok padł na kolokwia.
-Ja i przewidywalny? Czyżbyś tak dobrze mnie poznała, Julio? Byłbym zdania, że po prostu zawsze jesteś przygotowana. -chwycił jej włosy w kucyk i wszedł w nią tym razem powoli. Dokonywał ruchów powoli, powodując, że seks był esencjonalny i nieco delikatniejszy. Nie licząc końcówki. Cichy jęk wydarł się z ust Mikkelsena, gdy doszedł po raz kolejny. Ucałował ucho studentki. Bez trudu wziął ją na ręce i przeniósł do łazienki. Czekała tam wanna i prysznic.
-Szybki prysznic czy relaksująca kąpiel w wannie, gdzie będziesz mogła mi zadać jeszcze tysiąc innych pytań? Pod prysznicem raczej zerżnę Cię po raz kolejny. -zauważył.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Nie Lut 15, 2015 1:22 am

Pragnęła go, ale nadal stres i wątpliwości natury moralnej nie pozwalały jej się w pełni skoncentrować na przyjemności. Dopiero, kiedy ból odszedł w zapomnienie, kolejne ruchy mężczyzny sprawiały, ze zapomniała o wszelkich kontrowersjach. Nie obchodziło jej już to, że Mikkelsen jest jej wykładowcą. Nie zważała również na to, że najprawdopodobniej dała się wciągnąć w jakąś grę, którą przygotował on już wcześniej. Po prostu dołączyła do zabawy, starając się jednak, mimo wszystko, dołożyć swoje trzy grosze i przekreślić choć część planów swojego towarzysza.
Jej zamiary chyba odniosły oczekiwany skutek. Co prawda panna London nie potrafiła tak dobrze wyczytać myśli Mattsa jedynie na podstawie jego spojrzenia, jednak coś podpowiadało jej, iż był on zaskoczony inicjatywą z jej strony. Ponadto jej pieszczoty szybko przywróciły do życia męskość partnera, zatem nie należało odmawiać studentce umiejętności. Julie domyśliła się jednak, że Mikkelsen nie pozwoli jej zbyt długo kontrolować sytuacji. Szybko wplótł ręce w jej włosy, nadając ruchom własne tempo. Nie do końca jej się to podobało, ale nie zamierzała walczyć z panem "musi być tak jak ja chcę". Stwierdziła, że w tym momencie nie ma to najmniejszego sensu.
Tym razem jednak, musiała przyznać, że nie spodziewała się tak gwałtownych ruchów z jego strony. Z opóźnieniem zorientowała się, że Matt złapał jej biodra, odwrócił ją tyłem do siebie i bez uprzedzenia pchnął dość mocno na stół. Dziewczyna złapała za jego krawędź, ściskając ją mocno, kiedy znów poczuła mężczyznę w środku. Jego ruchy były wolniejsze, co nie oznaczało wcale mniejszej satysfakcji. Fala gorąca rozpostarła skrzydła nad jej ciałem, rzucając wreszcie w wir rozkosznych doznań zmieszanych z cichymi jękami, westchnięciami i pomrukami.
- Kuszące... więc wybieram wannę. - rzuciła, zapewne nieco na przekór oczekiwaniom towarzysza. Opcja z prysznicem nie była gorsza, jednak Julie naprawdę wolała obecnie spokojniejszą wersję zdarzeń, a odrobina relaksu nie mogła przecież zaszkodzić. Gdy gospodarz napuścił wody do wanny, ułożyła się w niej wygodnie, opierając głowę na ramieniu mężczyzny. Przesunęła delikatnie nosem po jego szyi, by wpić się zaraz na krótką chwilę w jego usta.
- Często romansujesz ze swoimi studentkami? - zapytała raczej żartem, byleby nie milczeć jak grób. Póki co nie wiedziała bowiem co myśleć o Mikkelsenie. Z jednej strony był nad wyraz czarujący, z drugiej, jego wypowiedź o tym, że wszystko zaplanował już wcześniej wydawała się dość problematyczna. Panna London nie do końca potrafiła zrozumieć jego motywy i dalsze zamiary.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Nie Lut 15, 2015 2:00 am

Nie zdarzyło mu się do tej pory zainteresować swoje myśli studentką. Jakąkolwiek. Nawet najładniejszą. Kto jak kto, ale Matt znał złudność i ulotność piękna. Ciekawsze było wnętrze, oczywiście to metaforyczne. Mikkelsen miewał romanse, tam i tu, zwykle gdzieś na wyjazdach na sympozja czy może wakacje, jeśli takowe miał. Nigdy nic trwałego, jedna może dwie noce, jeśli kobieta była nachalna. Ostry, dobry seks i po sprawie. Nie miał w zwyczaju zbliżać się do kogokolwiek, ewentualne przyjaźnie były raczej wynikiem przyzwyczajenia. Tym razem to nie on oczarował kogoś i wykorzystał tylko magia poszła w obie strony. Matt nie umiał się oprzeć studentce. Chciał ją poznać o wiele lepiej i bliżej. Nie wypuszczać jej z ramion, dopóty będzie mu potrzebna. Nie wiedział nawet, czy koniec ten nigdy nie nastąpi.
Oba numerki były podsycone jakimś nienasyconym pragnieniem poznania jestestwa drugiej osoby. Matt nie zamierzał wypuszczać Julie dzisiaj gdziekolwiek. Był bardzo terytorialny i zaborczy. Wedle życzenia postawił studentkę przy wannie. Dorzucił do wody wonnych soli. Usiadł w niej, razem z panną Landon. Oparł jej plecy o swój tors i ucałował ciemne włosy. Wziął żel do rąk i zaczął masować nim ramiona kobiety. Ustami sunął po zwilżonej wodą szyi.
-To mój coroczny rytuał, zwabiam taką do domu, przelatuję parę razy, a potem brutalnie zabijam i zakopuje w ogródku. -odpowiedział jej, przygryzając płatek ucha studentki. Rozesmiał się cicho, oddając pocałunek w usta.
-Jesteś pierwsza. Moją żelazną zasadą było żadnego seksu ze studentkami. Ty nie jesteś studentką. Jesteś przepiękną, mądrą kobietą, o której dobro chcę się troszczyć... jeśli mi pozwoli. -dodał po chwili, znowu zatapiając się w jej ustach. Spojrzał jej głęboko w oczy.
-Wolałby jednak nie chwalić się na uczelni Twoją osobą. Nie chodzi o mnie, tylko Ty będziesz miała problemy. -zauważył, marszcząc brwi. Wziął jej piersi w dłonie, mocno przysuwając jej ciało do swojego.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Pon Lut 16, 2015 11:00 pm

Nie wątpiła, że Mikkelsen nie stronił od romansów. Był przecież przystojnym, atrakcyjnym i inteligentnym mężczyzną. Dziwiło ją jednak to, że nie miał nikogo na stałe, żony. Cóż, może nie miał szczęścia do kobiet albo był po prostu typem człowieka, który obawiał się tego rodzaju zobowiązań. Zastanawiało ją tylko to, czy aby nie czuł się niekiedy samotny. Mieszkał tu tylko z kotem, a jednak miał swoje lata. W takim wieku często brak rodziny mocno doskwierał.
Wolała aktualnie nie zastanawiać się nad niczym, odsuwając swoje myśli na bok. Skoncentrowała się jedynie na przyjemności, jaką dawał jej dotyk mężczyzny, który przesuwał dłońmi i ustami po jej spragnionym pieszczot ciele. Panna London musiała bowiem przyznać, że dawno nie wylądowała z żadnym mężczyzną w łóżku. Zwykle ograniczała się do niewinnego flirtu. Tym razem jednak nie mogła sobie odmówić przyjemności.
- Mało zabawne. - mruknęła, niby niechętnie, choć jej dezaprobata była raczej udawana, a dziewczyna zrozumiała żart. Choć dostrzegała w swoim towarzyszu coś tajemniczego i nieodgadnionego, akurat co do tych słów była pewna, że nie są one prawdziwe.
- Szczególnie, że nie masz ogródka. - dodała po chwili, uśmiechając się już szeroko. Jakby nie patrzeć, Matts mieszkał w bloku, a nie domu jednorodzinnym, więc działka nie była jego własnością.
- Zaskoczyłeś mnie, ale trudno byłoby odrzucić taką propozycję... - odpowiedziała wyraźnie zdezorientowana wyznaniem mężczyzny. Na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce, jednak w gruncie rzeczy Julie cieszyła się, że Mikkelsen traktował ją w ten sposób i że mają o sobie najwidoczniej podobne mniemanie.
- Tu się zgadzam. Też nie miałbyś lekko. - Po tych słowach ułożyła się tylko wygodniej w wannie, niby przypadkiem przesuwając dłonią po męskości swojego partnera. Odwróciła się na moment, by lekko przygryźć jego wargę i złożyć na jego szyi kilka subtelnych pocałunków.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Pią Lut 20, 2015 1:06 am

Przypatrywał się uważnie reakcji swojej studentki na rzuconą wizję. Obejmował ją od tyłu, myjąc delikatnie muślinową skórę. Składał pojedyncze pocałunki na łabędziej szyi. Z każdą chwilą mimo logicznego umysłu dostrzegał kolejne zalety ciała młodej kobiety. Pieprzyk za uchem był idealnym miejsce, które można było drażnić ustami i językiem. Lewa pierś była minimalnie większa od prawej. Nosek maciupko zadarty. Oczy upstrzone gęstymi rzęsami czarowały, hipnotyzowały wręcz swą ciemną oprawą. Matt ucałował ciemne włosy studentki. Parsknął śmiechem widząc jej minę i reakcje na jego "żart".
-Bystra jesteś, dobrze, że zauważyłaś, iż nie mam ogrodu. Kto jednak powiedział, że kłopotałbym się zakopywaniem w moim ogrodzie? U kogoś innego byłoby bezpieczniej, ale koniec z tymi chorymi dociekaniami. Nie jestem mordercą. -wierzchem palców głaskał policzek Julie.
Oddał pocałunek namiętnie, przytulając studentkę do siebie. Musnął ustami jej ucho.
-Chciałbym Ci zaproponować swego rodzaju umowę.. ale to omówimy w salonie. -rzucił, wstajac z wolna z wanny. Sięgnął po ręcznik, którym otarł Julie, a później siebie. NAstępnie zarzucił na jej ramiona szlafrok w kolorze czerni. Podobny założył sobie.
-Sprzedawali w dwupaku, w końcu znalazł zastosowanie.- wyjaśnił, znowu biorąc Julie na ręce. Przeniósł ją do salonu. Usiadł na kanapie, a Julie położył na swoich kolanach.
-Uważam, że powinny być między nami pewne... zasady, które umożliwią nam długą relację, bez zbędnych problemów. Oczywiście, to mają być obopólne reguły, które dadzą nam wiele satysfakcji. A na pewno pozwolą nam poznać własne granice wytrzymałości w doznawaniu prawdziwej rozkoszy... -szepnął. Liczył na to, że dziewczyna podejmie układ.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Pią Lut 20, 2015 1:22 am

Może i była bystra, choć w tym przypadku raczej nietrudno było zauważyć, że Mikkelsen nie miał ogrodu. Jego pomysł jednak, z zakopywaniem ciał u innych, nie wydawał się głupi. Zawsze można było zrzucić podejrzenia na kogoś obcego. W każdym razie, racja, lepiej było sie w takie tematy nie zagłębiać. Wystarczyło przecież, że rozmawiali o seryjnych mordercach na zajęciach, czyż nie? Póki co Julie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że jej towarzysz może być jednym z nich. Nic dziwnego. Należał w końcu do tego typu, który najtrudniej było zdemaskować. Niezwykle inteligentny, czarujący... po prostu nie zgadzał się z niektórymi normami przyjętymi w społeczeństwie.
- Niech będzie, że Ci wierzę. - odparła więc wreszcie z uśmiechem, po czym oboje wyszli z wanny, a panna London pozwoliła mężczyźnie, by założył jej szlafrok. Gdzieś między pocałunkami dotarły do niej słowa Matta o niejakiej umowie. Już teraz była właściwie ciekawa o co mu chodzi. Skierowała zatem swe kroki w stronę salonu, jednak nie zdążyła przejść nawet metra, kiedy gospodarz znowu ją złapał i przeniósł na kanapę, kładąc jej głowę na swoich kolanach. Cóż, nie oponowała, chociaż czasami naprawdę twierdziła, że mógłby sobie darować. Obecnie skupiła się jednak na czymś innym, na słowach płynących z ust mężczyzny, które nie do końca wydawały jej się jeszcze zrozumiałe. Na razie przecież wszystko brzmiało pięknie, czyż nie? Wspólne ustalenia, obopólne zrozumienie i rozkosz pochodząca z cielesnych igraszek... Tylko o co chodziło mu z tymi granicami? Z jednej strony coś podpowiadało mu, że może dotyczyć to pewnego rodzaju fetyszy, z drugiej jednak chciała się dowiedzieć tego od Mikkelsena.
- Co dokładnie masz na myśli? - zapytała po chwili namysłu, podejmując temat. Co do zasady, nie obawiała się spróbowania czegoś nowego. Musiała jednak wiedzieć, co dokładnie chodzi po głowie towarzyszącego jej mężczyzny. Były bowiem w końcu i rzeczy, których na pewno by się obawiała albo które w ogóle nie mieściły się w granicach jej wyobraźni.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sob Lut 21, 2015 12:53 am

-Komu masz wierzyć, jak nie swojemu ukochanemu profesorowi z zajęć psychologii? -zapytał, mrugając do kobiety. Przeniesienie jej do salonu miało parę zalet. Nie zmoczyła mu podłogi swoimi mokrymi stopami. Dwa, nie przeziębi się z braku ogrzewania. Trzy, mógł bezczelnie ją macać pod pozorem bycia dżentelmanem. Cztery - była od niego zależna.
Matt nachylił się i nalał do dwóch szklanek whiskey, którą częstował studentkę wcześniej. Upił łyk i zastanowił się chwilę. W międzyczasie ucałował malinowe wargi dziewczyny. Jakby miało mu to pomóc w myśleniu.
-Wybacz, ze to powiem, bo generalnie kobiet o wiek się nie pyta, ale widać na pierwszy rzut oka, że jestem trochę od Ciebie starszy. Mam większe doświadczenie, nawet w sprawach seksu i nie interesują mnie rzeczy... błahe. Proste. Waniliowy seks jest dobry na relaksacyjną niedziele, ale nie oznacza to, że go nie doceniam. -zaczął mówić, nawijając sobie wilgotne włosy Julie na palec.
Nie chciał jej przestraszyć.
-Wiedz, że nie stanie Ci się żadna krzywda. Możemy mieć taką niepisaną umowę na temat tego, co możemy spróbować. Będę Cię do tego przekonywał. Nigdy nie myslałaś o jakiś ciekawych dodatkach do seksu? Śmiało. Zdradź jakiś szczegół. -zaproponował, patrząc jej w oczy. On miał mnóstwo wizji w głowie. Chciał, aby Julie zgodziłą się przynajmniej z połową, ale dał jej przeświadczenie, że to ona nadaje rytm sprawie.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sob Lut 21, 2015 1:16 am

- Biorąc pod uwagę to, że jesteś dobry w tym co robisz, to sama nie wiem czy powinnam Ci wierzyć. Pewnie umiejętność manipulacji opanowałeś w stopniu doskonałym. - odpowiedziała wyraźnie rozbawiona. Może i nie ufała mu w pełni, tak, jak komuś z grona najbliższych przyjaciół. Nie poznała go jeszcze w końcu zbyt dobrze, ale już teraz wiedziała, że chce ten błąd naprawić. Głębsza, intymniejsza relacja kusiła, szczególnie zważywszy na to, że do jej życia ostatnimi czasy wtargnęła stagnacja. Panna London była więc podekscytowana na myśl o burzliwym romansie, nawet jeżeli nie miał on wiązać się z poważniejszym uczuciem. A może będzie? Tego jeszcze nie wiedziała, ale chyba warto było spróbować.
- Przecież nie pytasz. - pozwoliła sobie zauważyć, słuchając uważnie słów swojego profesora. Niepotrzebnie wspomniał o tym, że jest dużo starszy. Jej to nie przeszkadzało, a może nawet wiek i doświadczenie dodawały mu uroku. W każdym razie zamilkła zaraz, bo czuła, że ta rozmowa brnie w nie do końca poznanym przez nią kierunku. Co prawda zdawała sobie sprawę z tego co to waniliowy seks, ale... być może właśnie dlatego zaczęło ją lekko niepokoić odrzucenie go gdzieś na bok. Nie to, żeby wcale nie pragnęła nowości, nie była ciekawa tego, co przyniesie jej relacja z Mattem. Po prostu zastanawiała się jak daleko jest w stanie posunąć się ten mężczyzna, do czego jest zdolny. Zaś zdawała sobie sprawę z tego, że nie dowie się, jeżeli nie podejmie wyzwania.
- Wiesz, nie mam za dużego doświadczenia... poza tym dziwnie się o tym mówi. Ale myślę, że niektóre gadżety mogłyby dodać pikanterii. Czy ja wiem... kajdanki? - mruknęła po chwili namysłu, chociaż słowa, które wypowiedziała na głos w jej myślach brzmiały zdecydowanie lepiej. Nie wiedziała dlaczego, ale miała wrażenie, że się nie rumieni. Na szczęście chyba niesłuszne. O ile rozmowa o takich sprawach z kimś z przyjaciół nie stanowiłaby dla niej pewnie żadnego problemu, tak Mikkelsen w jakiś niewyjaśniony sposób ją onieśmielał. Na tyle, że zaraz wybuchnęła śmiechem, który stanowił reakcję obronną organizmu.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Sob Lut 21, 2015 2:16 am

Julie była wygadaną, inteligentną i bystrą kobietą, nie mówiąc już o tym, że byłą świadoma swojego ciała, doskonaliła się w każdym calu. Nie była dziewicą, wyczułby to po jej zachowaniu, a ona z łatwością mu się oddała. Początkowy jęk, jaki powitał jego wejście był raczej spowodowany brakiem nawilżenia, którego jej nie zapewnił. Cóż, był egoistą, nie podejrzewał nawet, że sam widok nie rozniecił dziewczyny do czerwoności. Nie często miał okazję do współżycia z kobietą, a ostatni raz był już całkiem dawno.
-Manipulacja ma to do siebie, że jej nie dostrzegasz. Teraz wysnułaś wniosek, że mogę Tobą manipulować, oznacza to, że tego nie robię. Znasz mnie, robię coś dobrze, albo wcale. Dlatego odwoływałem zajęcia, jeśli nie byłem na nie przygotowany. -zauwazył bardzo rozsądnie. Słuchał uwaznie swojej studentki, która w tej chwili była kimś znacznie wyżej tego stanowiska. Przesuwał palcami po jej biodrach, co rusz wsuwając niecierpliwe dłonie pod szlafrok. Wolał dotyk skóry, uczucie pulsującej pod nią krwi. Drżenie i stawanie włosków dęba. Wiedział, jak działa na Julie. Chciał więcej.
-Bo prawdziwy gentleman nie pyta. Co najwyżej sprawdzi w indeksie podczas wpisu. -rzucił mimochodem, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Jednym ruchem odgarnął swoje włosy za ucho.
Wychwytywał każde słowo studentki, która chyba się speszyła tak śmiałą propozycją. Kąciki ust uniosły się tajemniczo.
-Kajdanki? Podoba mi się ta myśl, ale szkoda by było niszczyć czerwonymi pręgami tak ładną skórę. -mężczyzna chwycił krawat, który rzucił na kanapę podczas romantycznego uniesienia.
-Krawat na początek jest lepszym rozwiązaniem. A co uważasz o klapsach? W pupę. -dodał, przenosząc dłoń na jej pośladek. Wcale nie naciskał, jedynie nakierowywał. Przesunął dłoń na piersi.
-Jest tyle odmian seksu, spróbujemy każdego, którego sobie życzysz, by odkryć nasze granice. Ale.. to by wymagało mieszkania u mnie... ale o tym potem. -rozwiązał pasek jej szlafroka, odkrywając jej nagie ciało. Zaczął je całować od ust przez obie piersi do pępka. Zagłębiał się pomiędzy jej nogi powoli i niecierpliwie. Złapał za biodra, przyciągając do siebie.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Pon Lut 23, 2015 11:37 pm

To prawda, że nie była dziewicą, co nie zmieniało faktu, że jej doświadczenie w łóżku było raczej niewielkie. Nie miała czasu na romanse, a jeśli już zaczęła flirtować, okazywało się często, że nie trafiła najlepiej. Można powiedzieć, że po prostu nie miała zbyt wiele szczęścia w relacjach damsko-męskich, a do kobiet zdecydowanie jej nie ciągnęło. Wydawało jej się, że znajomość z Mattem może stać się znacznie ciekawsza od innych. Dlatego brnęła dalej, podejmowała wyzwanie, mimo że nie znała ciemnej strony mężczyzny.
- W takim razie w czymś jesteśmy podobni. - odpowiedziała spokojnie swojemu towarzyszowi. Ona także była perfekcjonistką, przynajmniej w tym, co rzeczywiście lubiła robić. A na zajęcia Mikkelsena zawsze przychodziła przygotowana z racji tego, że interesował ją ich temat.
Jego dotyk był niezwykle dekoncentrujący, ale Julie skłamałaby, mówiąc, że nieprzyjemny. Czuła rozkoszne dreszcze przechodzące przez całe jej ciało, a na skórze pojawiła się tzw. gęsia skórka. Dziewczyna położyła palce na dłoni mężczyzny, jednak nie powstrzymywała go, a jedynie przesunęła delikatnie palcami po jej wierzchu.
- Trudno. Jeżeli chodzi o indeks, to akurat nie mam nic do ukrycia. - rzuciła zaraz, uśmiechając się szeroko. Indeks mógł sobie sprawdzać cały. I tak nie było tam żadnych ciekawych informacji.
- Yyy... - mruknęła wreszcie, nie dążąc odpowiedzieć nic na wzmiankę o kajdankach, bo po chwili padło kolejne pytanie Matta. Żachnęła się tylko przez moment ze względu na to, że od razu przyjął, iż to on miałby ją kajdankami przypinać. Ona raczej wspomniała o tym gadżecie z myślą o wykorzystaniu go przez obie strony.
- Klapsy? Ehm, chyba nie mam nic przeciwko. - odparła, choć zaczęła rozumieć do czego do wszystko zmierza. Szczególnie, jeżeli wzięła pod uwagę całą resztę słów uwalniających się z ust Mikkelsena.
- Mieszkania u Ciebie? O nie, co to, to bez przesady... - zanegowała zasadność propozycji gospodarza, ale nie powiedziała już nic więcej, dlatego że utonęła w morzu kolejnych pieszczot. Odchyliła tylko lekko głowę do tyłu. Nie spodziewała się, że Matt tak szybko zatęskni za jej ciałem.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   Wto Lut 24, 2015 12:08 am

Matt nachylając się nad nią narzucił pozycję leżącą. Dominował i chciał tego. Gdy górował nad Julie widział ją w całej krasie, a zaraz jego umysł zapełniały wizje wielu sytuacji, jakie chciałby z nią przeżyć.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się różnimy. -rzucił tajemniczo. Gdyby ona wiedziała, jakie ciemne strony swego serca skrywa Matt.. co jest obiektem jego pożądania umysłowego, czemu tak na prawdę był tej nocy w tej ciemnej uliczce... Najpewniej uciekałaby, gdzie pieprz rośnie i nie chciała by znać profesora. Dla niej lepiej, gdy była głucha i ślepa. Bądź ślepa, Julio.
Widział jej odrobinę zawahania, gdy zaczął rozprawiać o krawacie i klapsach. Ucałował ją w podbrzusze i roześmiał się krótko, nawet pogodnie. Spojrzał na nią.
-Przecież nie proponuje Ci mieszkania ze mną, tylko napomykam, że gdybyśmy chcieli tylko uprawiać seks, to musiałabyś być tutaj cały czas. Od czasu do czasu łaskawię Cię przenocuję, gdy uznam, że już za późno byś sama szła do siebie. -rzucił wyjaśniająco. Potem zajął się już tylko jej kobiecością, czule łaskotaną przez usta i język. Ruchy stawały się coraz mocniejsze i intensywniejsze, a gdy Matt uznał, że jego partnerka jest już odpowiednio nawilżona wszedł w nią, aby dokonać kolejnego aktu cielesnego, który był niesamowicie esencjonalny, powolny, ale i erotyczny. Zmysłowy. Deletowali się sobą w niezbyt spiesznych ruchach. Dopiero pod koniec Matt uznał, że pora na uniesienie. A zaraz po nim - na długi sen w jego wielkim łóżku. Z Psyche, która spała w nogach materaca.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   

 

Boczna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ulica
» Boczna uliczka
» Ulica przy barze
» Ulica
» Ulica Dwudziesta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Archiwum
 :: Rozgrywki archiwalne :: Psycho
-