IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Casino Royale

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Casino Royale    Nie Lis 15, 2015 10:29 pm

**

Już od jakiegoś czasu bacznie obserwowała działania niejakiego Mikkelsena, w pełni koncentrując się na zleconej przez przełożonych robocie. Mężczyzna jednak, z zewnątrz, wydawał się czysty jak łza, toteż kobieta musiała odnaleźć inny sposób na przeszpiegi. Przede wszystkim zaś musiała wzbudzić w nim zainteresowanie swoją osobą, co wcale nie było takie proste, biorąc pod uwagę fakt, że nie znali się zupełnie, zaś Matts otaczał się jedynie bliskimi przyjaciółmi, bądź pracownikami. Miał jednak jedną słabość - spędzał godziny przy stole pokerowym, a jako gracz uchodził za jednego z najbystrzejszych. Zdawało się nieraz, że potrafi dokładnie odczytać, kiedy przeciwnicy blefują, podczas gdy sam ukrywał się za swoją maską. Przewidywał ich ruchy, zawsze będąc krok do przodu. Mimo wszystko, panna London postanowiła spróbować swojego szczęścia. Może bowiem nie określiłaby siebie samej mianem zawodowej pokerzystki, ale w Texas Hold'em radziła sobie wystarczająco dobrze, by chociażby podjąć pewne starania. Przekonała swoich pracodawców, by dokonali na jej konto przelewu, po czym zdecydowała się poznać swojego wroga na jednym z jego ulubionych pól bitwy.
Kiedy tylko przekroczyła próg kasyna, starała się odnaleźć go wzrokiem. Siedział już przy zielonym blacie, wskazując dłonią na kelnera, najpewniej by zamówić kolejnego drinka. Kobieta przez chwilę się zawahała, ale ostatecznie stwierdziła, że nie może się już w tym momencie wycofać. Ubrana w czerwoną suknię, mniej więcej do kolan, z odkrytymi plecami, przeszła przez całe kasyno, by wreszcie usiąść do stołu i wykupić swe żetony. Spoglądała spokojnym wzrokiem na krupiera, mimo że w środku była strzępkiem nerwów. Miała to szczęście, że potrafiła skrywać swoje emocje, co nie zmieniało faktu, że wolała wspomóc się alkoholowym trunkiem. Zamówiła szklankę whiskey i upiła łyka, czekając na szczęśliwe (bądź nie) rozdanie.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Nie Lis 15, 2015 11:09 pm

Co mu jeszcze z życia pozostało jak alkohol oraz partia pokera późnym wieczorem? Jego życie nie dość, że było wiecznie zagrożone z obu stron, to jeszcze musiał za wszelką cenę udawać, że nie ma nic na sumieniu. Praktycznie nikt nie wiedział, co robił, kiedy znikał z wszelkich radarów i GPSów świata, tak samo co się działo z ludźmi, którzy weszli mu w drogę... ah, warto tutaj napomknąć o tych chwilach w kuchni, kiedy był sam na sam ze swoją ofiarą. A raczej posiłkiem, który skrzętnie przygotowywał. Sadysta? Raczej koneser. Upodobał sobie parę dość smakowitych kąsków, a pozostałe rzucał kotu. Lecz o tym później. Szerokie studia z dziedziny psychologii za czasów młodzieńczych, kiedy był jeszcze na utrzymaniu ojca pozwalały mu przejrzeć swoich współpracowników na wylot. Nie ufał nikomu w stu procentach, ale możliwość przewidzenia niektórych zachowań i ruchów dawało mu jakiś ta spokój ducha o to, że nie zginie marnie w środku nocy. Poza tym - za dobrze wszystkim płaci.
Piątkowe wieczory w jednym z najlepszych lokalnych kasyn były już tradycją. Mógł oczywiście zaprosić znajomych z "branży" do siebie, gdzie miał o wiele większą i lepszą salę, ale czy nie warto czasem walczyć na czyimś terenie? Dać się wykazać amatorom i oglądać rozpacz na ich twarzach, gdy tracą fortunę, a dla niego to ledwie grosik znaleziony na chodniku. Właśnie zamówił dla siebie kolejną szkocką, a w międzyczasie chwycił wystającą z kieszeni bawełnianą chusteczkę i otarł krwawą kroplę spływającą z uszkodzonego przed laty oka. Była to niejako jego wizytówka. Gdy schował materiał, dojrzał naprzeciwko siebie nową osobę. Kobietę, dość młodą. Widać było, że usiadła tutaj aby sobie albo komuś coś udowodnić, co potwierdzał alkohol, który miał zapewne dodać odwagi. Nie wyglądała na osobę profesjonalnie grającą, ale gdyby była całkowitą amatorką, zapewne by tutaj nie siadała. Jeden z ochroniarzy przy stole pochylił się do Matsa z pytaniem, czy usunąć kobietę, lecz ten tylko skinął ledwie dostrzegalnie głową, że nie.
Rozpoczęło się rozdanie.
Po ujrzeniu swoich kart ze stoickim spokojem dorzucił nieznaczną kwotę do puli. Wymienił jedną kartę, by pulę podwoić, a następnie potroić. Był pewny swojej wygranej, a zarazem chciał sprawdzić, czy nowa aby się nie przestraszy. Tylko oni pozostali do sprawdzenia.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Nie Lis 15, 2015 11:22 pm

Czuła na sobie jego spojrzenie od chwili, kiedy usiadła przy stole, ale to wcale jej nie speszyło. Domyślała się, że zastanawiał się pewnie skąd się tu w ogóle wzięła, że nigdy jeszcze nie miał okazji grać właśnie z nią, a raczej znał większość pokerowych graczy. Cóż, nowa gwiazda postanowiła zawitać na salony... A tak prawdę mówiąc, Julie nie była pewna czy rzeczywiście uda jej się zrealizować swój plan, jakim było: nie stracić wszystkich pieniędzy, które po wielu dyskusjach ci podarowano. Grała naprawdę dobrze, ale tylko, jeśli porównywała się do swoich znajomych (w porządku, oni akurat byli totalnymi amatorami) albo do przeciętnych bywalców kasyna. Dokładnie tak - zdarzało jej się czasem odwiedzić ten przybytek rozpusty. Radziła sobie naprawdę dobrze, ale nigdy nie grała na tak wysokie stawki jak teraz, co zdecydowanie zwiększało dawkę adrenaliny płynącą w jej krwi. Tak samo zresztą jak i fakt, że jeden mężczyzna ze świty Mattsa pochylił się nad nim, najprawdopodobniej pytając co z nią zrobić. Na szczęście obserwowany przez nią obiekt okazał się ciekawskim świata dżentelmenem i nie miał nic przeciwko nowej zawodniczce.
Takie podejście oczywiście nie stało na przeszkodzie jego agresywnej grze. Podbijał praktycznie od początku, dlatego panna London dwukrotnie, niezwykle dyskretnie, podejrzała swoje karty. Starała się nie pokazywać żadnych emocji, co akurat wychodziło jej o wiele lepiej niż rozliczne obliczenia prawdopodobieństwa, których próbowała dokonać w swojej głowie. Flop przedstawiał się następująco: As-pik, dama-kier, 9-kier. Turn przyniósł kolejną kartę: 3-trefl. Julie spojrzała jeszcze raz na swoje karty. Wiedziała, że jej przeciwnik albo skompletował już swój mocny układ, albo od początku blefuje, licząc na to, że strachem odciągnie ją od gry. Panna London stwierdziła jednak, że z kartami na ręce warto zaryzykować. As-karo i dama-pik - miała nadzieję, że leżące na stole przed nią figury przyniosą jej szczęście. I w pewnym sensie miała rację. Kartą po riverze okazała się bowiem kolejna dama, tym razem karo. Wiedziała, że ma drugi najlepszy z możliwych układ. Matts podbił stawkę - pokonać mógłby ją tylko wówczas, gdyby miał dwa asy na ręce, co było na tyle nieprawdopodobne, że graniczyło przecież z cudem. Dlatego, kiedy Mikkelsen podbił stawkę, kobieta rzuciła spokojnie "all-in", przesuwając wszystkie swoje żetony na środek stołu.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Pią Gru 11, 2015 11:21 pm

Wieczór nie różniący się od tych, które zwykle tutaj spędzał. Kasyno, poker i większość ludzi zbyt strachliwych, aby z nim się imać. Dopóki nie pojawiła się ta młoda. Z początku miał ochotę powiedzieć swoim ludziom, by ją wyrzucili i to dość szybko, lecz coś w jej postawie i błysk pewności siebie w oku kazał mu zaczekać na jej kolejny ruch.
Nie pomylił się. Faktycznie, od początku blefował, ciągle podbijając stawkę. Nie miał niczego oprócz jednej 9-pik, bo reszta kart była o kant dupy rozbić. Z kartami na stole mógł ledwo utworzyć jedną parę, która w niczym go nie ratowała. Jednak czego się nie robi dla adrenaliny?
Pewne spojrzenie, kiedy to kobieta postawiła wszystko na jedną szalę. Dorzucił swoją fortunę i doszło do sprawdzenia. Przy stole rozległ się pomruk zaskoczenia. Matts spojrzał zaciekawiony na kobietę. Wygrała.
Po raz pierwszy ktoś z nim wygrał i była to kobieta. Wstał bez słowa, na co jego goryle aż ruszyli się z miejsc. Matts jednak ich wstrzymał, a sam podszedł do kobiety.
-Gratuluję. -rzucił, nie dając po sobie poznać żadnej emocji.
Odwrócił się po tym słowie plecami i odszedł na sam tył kasyna.
Możliwe, że spotkało się to z rozczarowaniem Julii. Grała jeszcze chwilę, aż w końcu znużona poszła do baru po drinka. Gdy upiła pierwszy łyk, mogła poczuć jak dwóch mężczyzn łapie ją pod łokcie i siła prowadzi na ten sam tył kasyna, na którym zniknął Matts. Dość obcesowo wrzucili ją za drzwi i zamknęli je.
Matts siedział sam w dość gustownie urządzonym gabineciku. Był tu taki sam stół do pokera jak w kasynie. W ręku trzymał szklankę z whiskey.
-Wybacz im grubiaństwo, kultury uczyli się od bydła. Czego się napijesz? -zapytał, odkładając szklankę. Miał tu całkiem dobrze zaopatrzony barek, więc mógł spełnić każde życzenie kobiety.
-Nie zdarzyło mi się, by ktoś tak naruszył moją dumę i mnie ograł w pokera. Jesteś twardą zawodniczką i lubisz adrenalinę. A ja lubię takie kobiety. Mikkelsen. Matts Mikkelsen. -przedstawił się, gdy podawał jej drinka i jednocześnie ucałował wierzch jej dłoni. Gdy poznał jej imię, skierował się do krzesła, na którym wcześniej siedział.
-Rewanż? -zagadnął. -Ale na moich zasadach.
kiedy tylko spotkał się z potwierdzeniem, wyjął zza pazuchy rewolwer z bębenkiem. Rozwarł go. Miał sześć komór, wszystkie puste. Wyjął z kieszeni kulę i wsunął ją do jednej z komór. Zamknął bębenek i zakręcił nim. Położył go między nimi.
-Nie próbuj uciekać, bo tam moi ludzie nie mają pustych komór. Prosta gra. Po strzale dla każdego z nas. Jako, że jesteś kobietą, zacznij. -na jego ustach pojawił się lekki uśmieszek.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Sob Gru 12, 2015 12:02 am

Julie chyba sama nie do końca wierzyła w to, że będzie zdolna ograć tak zagorzałego pokerzystę. Była zdolna, ale nie mogła mu odmówić doświadczenia, o którym ona mogłaby tylko pomarzyć. Poker zaś nie był grą opartą jedynie na ślepym losie, jak myślało wielu laików, a na umiejętnościach. Faktycznie jednak szczęście czasami dopisywało i słabeuszem, a odwracało się nawet od najlepszych. Tym razem to pannie London udało się osiągnąć coś, co wydawałoby się nieosiągalne. Matts nie pokazał po sobie żadnych emocji, ale kobieta wiedziała, że w duchu jest wściekły jak diabli. Dopiero w tym momencie zresztą zdała sobie sprawę z tego, że tak wielka wygrana może jej przysporzyć równie dużych kłopotów. Widziała jak goryle jej przeciwnika zrywają się ze swych krzeseł, ale ku jej zaskoczeniu Mikkelsen ich zatrzymał i sam oddalił się od stołu.
Julie grała jeszcze chwilę, choć mniej więcej wyszła na te grze na zero, a po czasie karty zaczęły ją nużyć, toteż udała się do baru na drinka. Zamówiła sobie, jakże wymyślnie, wódkę z sokiem pomarańczowym. Zdążyła jednak upić tylko z dwa, może trzy łyki, kiedy poczuła jak ktoś łapie ją pod łokcie. Nie spodziewała się ataku, ponadto straż Mattsa miała wystarczająco siły, by powstrzymać ją od ucieczki. Przez myśl kobiety od razu przeszło, że to nie może dobrze się skończyć...
Trafiła na sam tył kasyna, gdzie największa tutaj szycha już na nią czekała. Co znamienite, przy stole do pokera. Panna London jednak nie wiedziała jakie dokładnie ma plany. Wtedy jeszcze przypuszczała, że chodzi o zwyczajny rewanż, że mężczyzna chce się odegrać, sam na sam, pokazując, że stać go na o wiele więcej. Przygotowała się na opróżnione kieszenie... ale nie na rosyjską ruletkę. Mimo tego, do czasu, kiedy została siłą usadzona przy stole, zachowywała się naturalnie. Przedstawiła się, poprosiła o takiego samego drinka, jakiego zamówiła przy barze, a którego nie zdążyła ostatecznie wypić, wsłuchiwała się także w głos swojego wroga, byleby wyciągnąć jak najwięcej informacji co do tego co ją czeka.
Kiedy poznała zasady Mikkelsena, wiedziała, że nie zdoła się wyrwać. Zdawała sobie również sprawę z tego, że nie ma innego wyjścia jak zagrać. Gdyby odeszła, próbowała uciec, któryś z goryli mężczyzny z pewnością strzeliłby jej w skroń. Zatem po przeanalizowaniu sytuacji doszła do wniosku, że są tylko dwa rozwiązania: albo Matts postanowił już, że ją zlikwiduje i nie baczy na to, czy stanie się to na skutek strzału jednego z jego gwardii, czy tej ryzykownej gry; albo sprawdzał tylko, czy rzeczywiście jest taka harda, a w rewolwerze tak naprawdę nie było żadnej kuli.
Bała się... skłamałaby, gdyby powiedziała, że jest inaczej. Potrafiła jednak przekalkulować wszystko na chłodno, dlatego po chwili spojrzała śmiało w oczy Mattsa i bez uśmiechu, ale nadal z tą swoją pewnością siebie i stoickim spokojem, sięgnęła po rewolwer.
- Zatem zagrajmy. - Mruknęła wreszcie, nie spoglądając nawet w kierunku drzwi czy tych, którzy ją tutaj ściągnęli. Jeżeli zaś mowa o leżącym na stole rewolwerze, ludzie różnie się zachowywali podczas tego rodzaju ruletki. Niektórzy wkładali sobie lufę do ust, inni przykładali broń do skroni... ona wybrała drugie rozwiązanie. Nie odrywając wzroku od swojego towarzysza w boju, pociągnęła za spust, modląc się w duchu, by rzeczywiście komora była pusta.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Sob Gru 12, 2015 1:32 pm

-Julie London... znany zbitek imienia i nazwiska. Czyżby krewna? -zapytał, biorąc kolejny łyk whiskey. No dobra, rozmawiało się dobrze, ale nie o to teraz chodziło
Widział strach w jej oczach i wcale jej się nie dziwił. Kto by się nie bał, jak musi przyłożyć sobie do skroni pistolet, gdzie miał szansę 5 na 6, że przeżyje, ale była ta 1/6 mówiąca, że gra skończy się zgonem. Jednakże nie dała tego po sobie poznać w żadnym geście czy chociaż słowie. Matts obserwował, jak kobieta sięga po pistolet i bez cienia zwątpienia przykłada sobie lufę do głowy. Patrzyła mu prosto w oczy, na co kiwnął z uznaniem. Nacisnęła spust i mimo wszystko zamknęła oczy.
Pistolet wydał z siebie głuchy odgłos. Na ustach Mikkelsena pojawił się trochę szerszy uśmiech. Odczekał aż lekko drżącą ręką Julie zakręci bębenkiem i poda mu rewolwer. Odebrał go i przyłożył do swojej głowy. Nacisnął spust, również słysząc pusty dźwięk.
-Jesteś bardzo odważna. Pochwalam to. -wstał, podchodząc do kobiety i podając jej rękę.
-Nie czeka Cię już nic złego z mojej strony. Na razie. -obiecał, chociaż w jego oczach pojawił się dziwny błysk. A przynajmniej w tym jednym.
Podał Julie swoje ramię i wyprowadził kolejnymi drzwiami. Bez goryli.
-Spędzisz ze mną jeden z najbardziej niezwykłych wieczorów swojego życia. -poinformował ją, by zaraz zrobić lekki obrót. Stał przed najnowszym modelem Audi A5 w kolorze czarnym.
Otworzył drzwi od strony pasażera, wpuszczając do środka Julie, a następnie zajął miejsce po stronie kierowcy. Wyjął jedwabną chusteczkę i otarł pojedynczą kroplę krwi, która spłynęła z chorego oka.
-Lepiej zapnij pasy. -polecił, nie zapinając swoich.
Ruszył z warkotem silnika i rozpoczęła się najdziwniejsza z wycieczek panny London.
-Dlaczego tutaj przyszłaś, skoro wiedziałaś, że spotyka się tutaj największa śmietanka mafii? -zapytał, wjeżdżając na pustą drogę wokół góry.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Nie Gru 13, 2015 9:08 pm

- Niestety jedynie zbieżność nazwisk. - Odpowiedziała tak samo jak zawsze, jako że przyzwyczajona była do jednoznacznie nasuwających się skojarzeń z jazzową piosenkarką. Nie przeszkadzało jej to za bardzo, szczególnie że lubiła wspomnianą artystkę. W każdym razie to małe wtrącenie co do jej tożsamości wcale nie rozluźniło atmosfery, która zagęściła się w powietrzu. A nawet pusta komora dopiero z opóźnieniem sprawiła, że Julie mogła odetchnąć z ulgą. Myślała, że to koniec. Że skoro już Mikkelsen postanowił postawić wszystko na ślepy los, to dotrzyma gry według swoich zasad. Nie mogła się jednak bardziej pomylić. Tym razem to on zabrał ją gdzieś przez kolejne drzwi, na szczęście pozostawiając chociaż za ich plecami swoją świtę.
- Rozumiem, że to propozycja nie do odrzucenia... - Mruknęła niechętnie, kiedy mężczyzna wspomniał o jednym z najbardziej niezwykłych wieczorów w jej życiu. Nie dało się ukryć, że panna London była nim zainteresowana, ale chyba niekoniecznie spodziewała się takiego rozwoju wydarzeń, i zapewne, gdyby nie mina Mattsa, która nie godziła się na słowa sprzeciwu, odeszłaby w swoim kierunku, licząc na bardziej dogodną okazję.
Pokręciła głową z podziwem, kiedy dotarli do samochodu jej towarzysza. Prezentował się naprawdę nieźle, a chociaż kobieta nie była specjalistką w kwestii motoryzacji, akurat znała ten model i wiedziała, że jego zaletą jest nie tylko prezencja. Wsiadła na miejsce pasażera, ale wcale nie posłuchała się rady Mikkelsena, jakoby miała zapiąć pasy. Po pierwsze, sama lubiła szybką jazdę, po drugie, po grze w rosyjską ruletkę dbałość o bezpieczeństwo poprzez zapięcie pasów wydawała jej się trywialna i zbędna.
- Nie wiedziałam albo inaczej: może coś słyszałam. Ale adrenaliny przy pokerowym stole nie da się z niczym innym porównać, czyż nie? - Odparła nie do końca zgodnie z prawdą, bo chociaż czerpała niezwykłą przyjemność z dzisiejszej gry w kasynie, w rzeczywistości przyszła tutaj po to, by dowiedzieć się czegoś więcej o Mattsie, a co za tym idzie, przekonać FBI do tego, że nie pomyliła się przy sporządzaniu profilu.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Nie Gru 13, 2015 11:01 pm

-Musisz wiedzieć Julie, że mi się nie odmawia. Ci, którzy to zrobili trafili na pełną komorę w bębenku. -odpowiedział krótko, kiedy zamykał drzwi z jej strony.
On sam uwielbiał szybką i szaloną jazdę, a pewna technika zwana driftem poznana w Tokio nie dość, że go zauroczyła, to też szybko uderzyła po kieszeniach, gdyż każda taka rozrywka kończy się wymianą opon. I niekiedy innymi poprawkami w karoserii. Wjeżdżali pod dość ostrym kątem na sam szczyt wzniesienia. Droga była pusta, jakby zarezerwowana tylko dla Mattsa. Bez cienia strachu dociskał pedał gazu, zwiększając prędkość i ciążenie w samochodzie. Co jakiś czas spoglądał kątem oka na postać kobiety, aby trochę uszczknąć z widoku, jaki sobą reprezentowała.
-Szkoda, lubię jej głos. Twój jest nawet podobny. -rzucił w odpowiedzi na temat, który został rozpoczęty już dość chwilę temu. Chyba lubił robić zamęt w głowach rozmówców, by zawsze prowadzić. Taki już był.
Kiedy znajdowali się przy samym szczycie, Mikkelsen spojrzał wprost na kobietę, uśmiechając się lekko. W tym momencie puścił gaz, mocno zaciągnął ręczny i wykręcił kierownicą tak, że ten wpadł w artystyczny drift. Piasek wzniósł się w tumaniącej mgle. Zbliżali się niebezpiecznie blisko przepaści na szczycie góry. Samochód zatrzymał się z piskiem wystając połową długości tylnych kół za krawędź.
-Jeśli szukasz adrenaliny, to mogę Ci ją zapewnić. Ale faktycznie, przy pokerowym stole zdobyłaś moją sympatię i podziw. Taka młoda, a taka cwana. -przyglądał się z zainteresowaniem kobiecie.
-A przy ruletce to pogłębiłaś. Mimo, że kula nie była prawdziwa. -uśmiechnął się szerzej. -Szkoda by mi Ciebie było.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Nie Gru 13, 2015 11:15 pm

- Nie wątpię. - Rzuciła mimochodem, podziwiając widoki za oknem, które przy takiej prędkości, z jaką jechali, zmieniały się niczym w kalejdoskopie. Na pewno nie czuła się pewnie w towarzystwie Mikkelsena, ale właściwie w pewnym sensie cieszyła się, że "nie mogła odmówić" mu tej przejażdżki. Obawy szły bowiem w parze z ogromnym zainteresowaniem, a najwyraźniej czasami należało zaryzykować, by otrzymać to, czego najbardziej się pragnęło. Szczególnie zważywszy na to, że informacja zazwyczaj kosztowała najwięcej. Informacja i satysfakcja, że zdołała przekonać FBI, że jest bardziej skuteczna od nich, ale to już była inna kwestia.
- Najwyraźniej mamy podobne gusta. - Dodała po chwili, tym razem spoglądając już na swojego towarzysza podróży. który niedługo później postanowił popisać się swoimi umiejętnościami za kierownicą. Kiedy dojeżdżali do krawędzi, serce panny London podskoczyło aż do gardła, mimo że rozsądek podpowiadał, że nie spadną - że Matts nie podejmowałby się czegoś, czemu nie byłby pewien, że podoła. Z drugiej strony jednak zawsze pozostawał ten element ślepego losu, dlatego nie mogła być wcale taka pewna tego, że nic im się nie stanie. Pomijając już fakt, że strach był naturalnym, ludzkim odruchem.
- Dziękuję za komplement, chociaż nie przypisywałabym sobie tak wielkich zasług w przypadku ruletki. - Odpowiedziała mu na ostatni z jego komentarzy, dość ironicznie. Jakby nie patrzeć bowiem, niezależnie od tego jak odważna była, w tamtej chwili nie miała zbyt wielkiego wyboru. Nie oszukujmy się, albo zostałaby sprzątnięta przez gwardię ochroniarzy Mikkelsena, albo mogła zawalczyć i spróbować szczęścia. Zatem inaczej, wybór może był, ale dość oczywisty.
Nadal nie wierzyła jednak, by mężczyzna zabrał ją na wycieczkę ze zwykłej sympatii. Zastanawiała się jak długo uda jej się grać kogoś, kim nie jest. Udawać, że wcale nie trzyma się jego towarzystwa tylko po to, by znaleźć obciążające go dowody i dowieść swojej racji przed FBI. Na razie starała się jednak te myśli odsunąć na dalszy plan, skoncentrować się na robocie.
Zobacz profil autora
Matt Mikkelsen
avatar
Liczba postów : 25
Join date : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Casino Royale    Nie Sty 03, 2016 12:19 am

Nie przeceniał swoich możliwości. Auto zadriftowało idealnie na krawędzi przepaści, chociaż tylne koło wysunęła się już za cienką granicę. Samochód zatrzymał się, wzniecając tumany kurzu. Mikkelsen wyszedł z auta. Okrążył je i otworzył kobiecie drzwi. Nie czekając na nią podszedł do krawędzi i spojrzał w dół.
-Wysoko tutaj. Można powiedzieć, że dotąd sięga moje ego. -powiedział bez ogródek, z nadmierną dozą szczerości. Nie był człowiekiem skromnym i nigdy nie zabiegał o to, aby tak na niego spoglądano. Uniósł kącik ust ku górze, gdy kobieta wspomniała o ruletce.
-No tak, ja trzymałem wszystkie sznurki w ręce. I tak jest zawsze, droga panno London. -odwrócił się do niej, mając ręce w kieszeniach. Ciszę nocy przerwał głośny furkot. Ręka Mikkelsena powędrowała do ramienia kobiety i mocno trzymała. Okazało się, za chwilę przybył porywczy wiatr wywołany przez helikopter. Matt złapał drabinkę i pomógł wspiąć się kobiecie na górę. Nie znosił sprzeciwów. Usiedli na tylnych siedzeniach i założyli kaski. Mikkelsen zapiąć Julii pasy oraz przepaskę na oczy i nakazał lecieć. Auto pod spodem odjechało.
Przez czas lotu nie odzywali się do siebie. Gdy helikopter wylądował, Mikkelsen zdjął kobiecie kask i przepaskę. Wyprowadził ją na zewnątrz. Znaleźli się w zupełnie nieznanym miejscu. Nie było widać żadnych znajomych elementów architektury miasta. Tylko głusza, ogromny las i okazała rezydencja. Znajdowali się właśnie na dachu.
-Lubisz adrenalinę. -rzucił z przekąsem Matt i poprowadził Julię do środka. Przywitał ich chłodny salon w kolorze bieli.
-Rozgość się. A, zapomniałbym. -wyjął zza paska rewolwer i odłożył na jedną z komód. -Tutaj nie ma obowiązku noszenia broni przy sobie. Gdyby było to możliwe to powiedziałbym Ci, abyś pozbyła się uroku, ale to niemożliwe. -zakpił, siadając na kanapie. Oczekiwał, że kobieta zrobi to samo. A wręcz wzrokiem to nakazywał.
-Interesy czy przyjemności? -zapytał ją.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Casino Royale    

 

Casino Royale

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Archiwum
 :: Rozgrywki archiwalne :: Psycho
-