IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 Coby i Tanja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tanja Everett
avatar
Liczba postów : 7
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 10:29 pm


~*~*~*~*~

Nie trzeba było Tanji dwa razy mówić. Zamknęła dobrze Rubina w dormitorium, aby nie natknął się na Panią Norris, która chodziła za każdym jak jego cień, wyczekując na złamanie zasad. I na pewno miała chrapkę na fretkę. Dziewczyna zajrzała tylko do szatni, skąd wzięła swoją nieco zdezelowaną, ale niezawodną miotłę, najnowszą Kometę, na którą przeznaczyła pensję z całego roku pracy w Trzech Miotłach. Wchodząc na boisko zarzuciła głową do tyłu, by przeanalizować warunki. Nie było mocnego Słońca, które chowało się za kłębiastymi chmurami. Wieczorem mogło popadać. Idealne warunki na latanie na miotle. Odbiła się od podłoża i zrobiła dwie rundki wokół trybun, czekając na Jacoba.
Zobacz profil autora
Jacob Finnigan
avatar
Liczba postów : 6
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 10:37 pm

Miał być na boisku w ciągu piętnastu minut, a prawda była taka, że utknął przynajmniej na dziesięć na tych złośliwych, szkolnych schodach. Przeklęte stopnie znikały jeden po drugim, przez co Jacob musiał przeskakiwać po nich niczym antylopa. Pech chciał, że któryś z jego skoków nie był wystarczająco skuteczny i chłopak jak długi na ziemię, krzywiąc się z bólu. Nie zwracał uwagę na grupkę śmiejących się z niego gapiów, ale popędził ile sił w nogach, żeby nie spóźnić się na umówione spotkanie. W głębi duszy cieszył się także z tego, że ucierpiały tylko jego kolana, a nie i tak już wysłużony Zmiatacz 2. Cóż, miotła może i nie była najlepsza, ale póki co Finnigana nie było stać na nic lepszego.
- No… może dwadzieścia. – Mruknął, kiedy zbliżył się już do Tanji na tyle, że ta mogła go bez problemu usłyszeć. Mówił oczywiście o minutach, i tak nie było tragedii. Jak to mówią, zmieścił się w kwadransie studenckim.
- Sorry, szkolne schody postanowiły przeprowadzić zamach na mnie. Wyrżnąłem o podłogę jak idiota przed bandą Ślizgonów. Najgorzej, co? – Dodał po chwili, chociaż tym razem i on zaśmiał się z tego parszywego zrządzenia losu. Nie on jeden padł ofiarą tych schodów i nie on jeden stał się przez to także i ofiarą uczniowskich żartów.
- Gotowa na wycisk? Gonitwa za zniczem? Rzuty przez obręcz? – Zapytał wreszcie, kiedy wytłumaczył się, że to pięć minut wynikało zupełnie nie z jego winy. On przecież bardzo dobrze znał się na zegarku, a to że wszystkie żywe, jak i nieżywe elementy szkoły polowały na niego od pierwszego roku w Hogwarcie… to już zupełnie inna sprawa.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar
Liczba postów : 7
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 10:47 pm

Nie miała świadomości upływającego czasu, więc gdyby Coby nie zaczął się tłumaczyć z pięciu minut różnicy, nawet by nie wspomniała o jego spóźnieniu. Sama nie była perfekcyjnie punktualna i z reguły to Puchon czekał na nią, gdy spontanicznie umawiali się na trening. Mimo, że musieli grać przeciwko sobie dwa razy do roku, ich kontakt był ograniczony z prostego powodu. Ona była ścigającą, a Jacob szukającym, więc nie mieli nawet prawa widzieć się na murawie zbyt często. Może dlatego ich znajomość miała taki zdrowy i pozytywny charakter. Nie było między nimi ostrej rywalizacji, skoro specjalizowali się w zgoła innych technikach. Tanja wyrwana z zamyślenia otrzepała się trochę i spojrzała na chłopaka. Pokręciła głową słysząc wytłumaczenie i roześmiała się pod nosem.
-Dlaczego mnie to nie dziwi, że zaliczyłeś glebę. Jak zawsze, największa ciapa Hogwartu. -w geście sympatii zwierzwiła mu włosy. By nie odczuć zemsty za ten akt zniewagi na jego fryzurze, pochyliła się nad rączką i śmignęła do bramek.
-Najpierw mały wyścig! Złap mnie! -krzyknęła za siebie i zrobiła ostry wiraż przy środkowej bramce.
Zobacz profil autora
Jacob Finnigan
avatar
Liczba postów : 6
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 10:58 pm

Kiedy Jacob trafił do drużyny Puchonów w czwartej klasie, od razu kazali mu grać na pozycji szukającego. Pewnie dlatego, że był wtedy strasznie drobnym chłopaczkiem. Zresztą nadal na próżno szukać u niego muskulatury, chociaż przynajmniej przybrał trochę od tamtego momentu na wadze, a i też urósł parę centymetrów. Chłopak znał jednak różne techniki. Po prostu często trenował i lubił próbować gry na różnych pozycjach. Choć pewnie kaflem nie operował tak zgrabnie jak jego przyjaciółka z Gryffindoru.
- Największa ciapa? Wypraszam sobie. Kto ostatnio wygrał zawody w klubie pojedynków, no kto? Po prostu wolę walczyć z innym czarodziejem, nie ze znikającymi schodami. – Westchnął ciężko, bo o ile grupka śmiejących się z niego uczniów nie sprawiła mu żadnej przykrości, tak niekoniecznie chciał, żeby i Tanja zaczęła go dyskredytować. Nie wiedział, jaki ma do niego stosunek … ale po prostu nie chciał, żeby miała go za taką ciapę.
- Ej, ej… zaczekaj! – Jego krzyk nie miał już większego znaczenia, ponieważ panna Everett wyfrunęła w przestworza, mając nad nimi przynajmniej pół minuty przewagi. W końcu zanim Finnigan wsiadł na swoją miotłę i odbił się nogami od ziemi, trochę czasu musiało upłynąć.
- Lubisz grać nie fair. Ale nie ze mną takie numery! – Tym razem brzmiał już pewnie, a kiedy tylko poczuł wiatr we włosach, przyjął odpowiednią pozycję i przeleciał niemalże przez całe boisko w błyskawicznym tempie. Aż dziwne, że potrafił wyciągnąć taką prędkość ze średniej jakoś miotły… No cóż, nie tylko sprzęt się liczył, ale i umiejętności. Chłopak już myślał, że złapał swoją towarzyszkę, szarpnął delikatnie za jej szatę, kiedy ta po prostu wymknęła mu się z rąk.
- Tym razem już nie masz szans. – Mruknął bardziej do siebie niż do Tanji. Nauczony pierwszym błędem dopadł pannę Everett z boku, oplatając ją swoim ramieniem. Starał się zmusić ją do spowolnienia lotu, i sam zrobił to samo, żeby przypadkiem w tej niezbyt wygodnej pozycji, nie powtórzyli jego dzisiejszego upadku ze schodów. W końcu uderzenie o ziemię z tej wysokości bolałoby znacznie bardziej.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar
Liczba postów : 7
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 11:11 pm

Mimo, że Tanja była osobnikiem wybitnie aspołecznym, drużynowa gra w trójce ścigających była jej bardzo na rękę. Idealnie dogadywała się z pozostałą dwójką i nie potrzebowali słów, aby zrozumieć swoje zamiary w trakcie gry. Był to wyjątek potwierdzający regułę... jednak z Coby'm, jak zwyczajowo nazywała go Tanja, również się świetnie dogadywała. Ich znajomość rozpoczęła się już za czasów pierwszej klasy. Byli dwójką mikrusów, która nie do końca umiała się odnaleźć w tłumie i zgiełku. W najczarniejszych czeluściach swojej osoby Gryfonka skrywała fakt, że nawet zapałała czymś więcej niż sympatią do jegomościa z Hufflepuffu w okolicach końca trzeciej klasy... lecz im dłużej trwał ten afekt, tym bardziej zaogniała się sytuacja w domu Tanji. Odcinała się od zakochania w przyjacielu, chcąc go uchronić przed jej tajemnicami. Do dzisiaj nie wiedział, czemu dziewczyna uparcie chodzi w długim rękawie w lecie. Poza tym, bała się, że ją odrzuci po poznaniu prawdy. Nie czuła się ładna ani nader inteligentna, więc nie miała w rękawie żadnych asów, które by przemiały za jej kandydaturą na dziewczynę Coby'ego. Zabiła w sobie to uczucie i od blisko roku była święcie przekonana, że to już nie istnieje.
-No dobra, jesteś drugorzędną ciapą. -przytaknęła mu, uśmiechając się. W kolejnej minucie już zakręcała przy pętlach. Poczuła lekkie szarpnięcie, kiedy Coby trącił jej koszulkę. Pochyliła się mocniej nad rączką i przyspieszyła, tracąc przy tym ogląd sytuacji. Nagle poczuła mocne zahamowanie i ciepło ręki Puchona, który mocno ją objął. Serce zrobiło fikołka w piersi Tanji, z jej ust wydarł się zduszony okrzyk, a ona sama w akcie odruchu złapała się szyi Puchona. Gdy uspokoiła oddech i upewniła się, że nie spadnie z miotły, puściła przyjaciela i wyprostowała się dumnie.
-Masz farta. -burknęła nieco oburzona, że nie udało jej się wygrać.
Zobacz profil autora
Jacob Finnigan
avatar
Liczba postów : 6
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 11:21 pm

Jacob jako dziecko był stereotypowym Puchonem, który nie za bardzo potrafił odnaleźć się w szkolnych murach. Nie do końca też wiedział jak bronić się przed Ślizgonami. Na szacunek i spokój od tych głupawych, wężowych chłopaczków musiał sobie zapracować, a zapracował sobie dzięki swoim dość niezłym umiejętnościom w pojedynkowaniu. To jednak prawda, że Tanja była jedną z pierwszych osób, z którymi rzeczywiście załapał jakiś kontakt. Przy niej czuł się tak jak przy mugolskich przyjaciołach na podwórku, mógł z nią porozmawiać o wszystkim. Co czuł do niej teraz? Cóż, chyba od zawsze mu się podobała, ale nigdy nie miał odwagi zrobić tego kroku naprzód. Poza tym, byli przyjaciółmi, i nie chciał tego zepsuć jakimiś zbyt wyniosłymi słowami, czy niepotrzebnym pocałunkiem. W końcu chyba pogodził się z tym, że na zawsze będzie tylko przyjacielem. Przecież w Hogwarcie było tylu przystojnych i dupkowatych Ślizgonów, a przecież dziewczyny leciały na przystojnych i dupkowatych Ślizgonów, czyż nie? On, poza tym, że był całkiem inteligentny, bystry i miał dryg do zagadek, raczej nie był zbyt interesującą partią.
- Eh… i tak Cię nie przekonam, co? – Nie zamierzał się kłócić, czy jest ciapą największą, drugorzędną, czy jakąkolwiek. Kiedyś wziął sobie do serca słowa ojca, że z przedstawicielkami płci pięknej lepiej kłótni nie zaczynać. I faktycznie, kilka razy w życiu mu się zdarzyło, i bardzo tego żałował.
- System wypierania niewygodnych faktów? Po prostu jestem szybszy, ha. – Tym razem to on mógł sobie pozwolić na jakieś przechwałki. Może i było to głupie i dziecinne, ale nie oszukujmy się, na niewielu polach mógł sobie na nie rzeczywiście pozwolić.
Po chwili odsunął się od swojej przyjaciółki i zawisnął w powietrzu, korzystając z upojnego, delikatnego wiaterku.
- Słyszałaś o włamaniu do Gringotta? Jak myślisz, co chcieli ukraść… albo co ukradli? – Zapytał wreszcie po chwili milczenia, wyraźnie ciekawy zdania panny Everett. On sam myślał nad tym prawie cały dzień, ale jego teorie nie wydawały mu się zbyt realne.
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar
Liczba postów : 7
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Wto Cze 27, 2017 11:40 pm

Chciała być najlepsza i ta chorobliwa niekiedy ambicja przybliżała ją do domu Slytherina, skąd znała tak wielu chłopaków, milszych i mniej miłych... o dziwo zawsze umiała się z nimi dogadać, może dlatego, że nie była zadufaną w sobie Gryfonką i potrafiła im zaimponować. Nie, żeby jej kiedykolwiek na tym zależało, ale przynajmniej nie padało tak często jak inni ofiarą kpin czy plotek. Na każdą potrafiła odpowiedzieć złością, co pozwoliło jej czuć się w miarę bezpiecznie na szkolnych korytarzach. Podejrzewała jednak, że nawet jej nie przepuszczono by malowniczego upadku na schodach. Przekomarzała się z Puchonem nazywając go ciapą, nie uważała go za takową. Znał się wyśmienicie na pojedynkach i był świetnym szukającym.
-Nigdy. -przytaknęła, chcąc na złość nazywać Jacoba ciapą chociażby do końca świata. Tylko po to, aby widzieć ten mały grymas na jego twarzy i święte oburzenie.
Przegrana w wyścigu była kiepskim początkiem treningu, ale co zrobić. Wziął ją sposobem, a i ona nie powinna była narzekać na tę chwilę zapomnienia w objęciach. Oczywiście, tylko przyjacielskim. Czy przytulanie się wśród przyjaciół było zakazane? Oczywiście, że nie.
-Wiesz, nie zawsze warto być szybkim. -pokazała mu język i mrugnęła filuternie, zahaczając o dość popularny w tym wieku temat kontaktów damsko-męskich, chociaż sama pozostawała czysta i niewinna. Słowa to przecież nic zdrożnego, czyż nie? Niespiesznie towarzyszyła Coby'emu lecąc na swojej miotle.
-Słyszałam. O mnie za mnie tu nie o złoto chodzi... -mruknęła, marszcząc nos. -Złoto można zdobyć w łatwiejszy sposób niż włamując się do Gringotta. Może ktoś schował tam jakąś potężną broń? To coś musiało być unikatowe, skoro zdecydowano się na tak szaleńczy skok... podobno mają tam smoki. Wierzysz w to? -zagadnęła chłopaka, wiedząc, że interesuje się trochę magicznymi stworzeniami.
Zobacz profil autora
Jacob Finnigan
avatar
Liczba postów : 6
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Sro Cze 28, 2017 12:14 am

Mieli coś wspólnego, bo i Jacob, chociaż na takiego nie wyglądał, dążył do doskonałości i był ambitny. To prawda, był też leniwy, ale po prostu komu chciałoby się uczyć z przedmiotów, które go nie interesowały? Finnigan natomiast zawsze chciał imponować innym, pewnie dlatego, że jego początki w murach Szkoły i Magii Czarodziejstwa nie należały do najłatwiejszych. Dopiero, kiedy pokazał, że posiada pewne umiejętności, inni uczniowie dali mu żyć, a może i nawet zaczęli skrycie podziwiać? W końcu nieraz Coby natknął się na spojrzenia nieśmiałych dziewcząt na szkolnych korytarzach. On sam był niestety równie nieśmiały (a może i w niektórych przypadkach niechętnych), żeby tę wiedzę wykorzystać.
- Hm? – Początkowo nie zrozumiał aluzji Tanji. – Ah, no tak… pewnie i tak. – Odpowiedział jej dopiero po chwili namysłu, kiedy wreszcie skumał o co chodzi. Niestety nie miał w tych kwestiach za dużego doświadczenia, więc i same tego typu tematy były dla niego trochę krępujące. Chociaż… czasami sam pozwalał sobie na tego typu żarty. Może jego myśli zajęte były po prostu czymś innym?
- Nie no, złoto odpada. Ale co do smoków, wiesz co? Nie zdziwiłbym się. W końcu ten cały Gringott jest ogromny. Bez problemu by się tam zmieścił jakiś smok, i to nie jeden. – Uśmiechnął się na myśl o smoku. Oj, bardzo marzył o tym, żeby kiedyś jakiegoś spotkać. Co prawda nie dałby sobie pewnie sam z nim rady, no ale może w obecności jakiegoś bardziej utalentowanego od niego czarodzieja? W końcu smoki były awesome.
- Albo może trzymają tam Chimerę? – Zasugerował, bo smoki były dość oklepanym rozwiązaniem. On zaś znał się na magicznych stworzeniach na tyle, by wiedzieć, jakich jeszcze groźnych kreatur można by było użyć do pilnowania tajemnych skrytek.
- Ale jak myślisz? Co ukradli? Jakiś zaklęty naszyjnik? Czy może jakąś potężną różdżkę? Albo nie wiem… księgę z zakazanymi zaklęciami?
Zobacz profil autora
Tanja Everett
avatar
Liczba postów : 7
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Pią Cze 30, 2017 9:43 pm

Wykorzystała chwilę, jaką Coby przeznaczył na swoje przemyślenia i zrobiła slalom przez wszystkie trzy pętle. Musiała nieco poprawić zwrotność, a ciężko było wypuścić tłuczki bez wiedzy nauczyciela. Ba, nawet z jego wiedzą było by to niemożliwe. Ostatnie, czego chcieli teraz, parę dni przed wakacjami to bawić się w pilnowaniu dwójki, dość niesfornych uczniów. Tanja też nie chciała sobie robić kłopotów, chociaż zostać miesiąc w szkole na wakacje by odbyć szlaban było kuszącą wizją. Wszystko lepsze, niż powrót do domu. Na myśl o tym nieco straciła nastrój. Nie dała jednak tego po sobie poznać i wróciła myślami do przemyśleń Jacoba odnośnie napadu.
Nie podzielała aż w takim stopniu zamiłowania kolegi do opieki nad magicznymi stworzeniami, chociaż trzeba było przyznać, że lubiła z nimi przebywać. Oczywiście, z tymi niezbyt niebezpiecznymi. Co nieco wiedziała, ale nie była pewna czy chciała by na własne oczy spotkać takiego smoka. Coby nie miałby żadnych obiekcji.
-Chimera? Zapewne, a nawet stado akromantul. -odpowiedziała ironicznie, chcąc zażartować z marzeń Puchona. Ona by chyba wolała nieśmiałki. Skubane też potrafiły zrobić krzywdę!
-Pewnie, coś mi się widzi, że chętnie byś zaprosił taką chimerę na spacerek, co nie? -zażartowała robiąc fikołka na miotle. Miała ochotę porzucać trochę kaflem.
-Bo ja wiem, mogło być wszystko. Raczej jakaś różdżka, bo nie wiem jakie świecidełko skusiło by kogokolwiek. Może Czarna Różdżka, wiesz, ta z baśni Beedle'a. Berło przeznaczenia i tak dalej. -pomyślała, zatracając się w tym spostrzeżeniu tak bardzo, że nieomal nie wpadła na drugie pętle i odbiła mocno w kierunku Coby'ego. Przylgnęła do jego ramienia zdezorientowana.
-Co się tak gapisz, śmigaj po kafla i spuszczę Ci łomot. -chciała odwrócić sytuację na swoją korzyść i uniosła znacząco brwi do góry.
Zobacz profil autora
Jacob Finnigan
avatar
Liczba postów : 6
Join date : 27/06/2017

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   Nie Lip 02, 2017 9:13 pm

Finniganowi parę razy zdarzało się trenować ze znajomymi z domu przy użyciu tłuczków, bez wiedzy i zgody nauczyciela. Na szczęście nikt ich wtedy nie przyłapał, ani nikomu nie stała się krzywda. Może i mało odpowiedzialne, ale cóż… Jacob też potrafił nieraz złamać jakieś punktu szkolnego regulaminu, nawet jeśli na co dzień był raczej grzecznym i przykładnym uczniem.
- Akromantule nie dorastają do pięt ani smokom, ani chimerom… więc raczej odpadają. No chyba, że Gringott musiał dokonać jakichś cięć w kosztach. – Odpowiedział Tanji żartem. Nie chełpił się wcale wiedzą, zresztą uważał, że dziewczyna na pewno doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Ot, rzuciła innym, dość groźnym magicznym stworzeniem, które mogłoby pilnować bankowych skrytek. I tak to wszystko było tylko gdybaniem, bo ani Coby, ani jego przyjaciółka w żaden sposób nie mogli tego sprawdzić. Kto wie, być może w banku Gringotta nie było żadnych magicznych stworzeń, a gobliny chroniły dobytku swoich klientów za pomocą jakiejś starodawnej, im tylko znanej magii. W końcu goblińska rasa pieczołowicie chroniła swoich tajemnic i słynęła z nieufności, również w stosunku do czarodziejów.
- Chimerę na spacer? Nie, raczej nie. Wiesz, nie jestem samobójcą. – Mruknął zawiedziony, bo rzeczywiście chętnie zobaczyłby chimerę na własne oczy. Mimo wszystko, życie było mu miłe. – Smoki to co innego. Są przeklęcie niebezpieczne, ale Mantykora potrafi zabić jednym ukłuciem żądła. Zbyt duże ryzyko. – Dodał po chwili, bo tym razem nie był pewien, czy wiedza panny Everett z opieki nad magicznymi stworzeniami obejmowała takie informacje. W końcu nie każdy uczeń Hogwartu interesował się tego rodzaju tematami w takim stopniu jak on.
- Myślisz, że ta różdżka naprawdę istnieje? W sumie byłoby ciekawie… o ile rzeczywiście nie trafiłaby w niepowołane ręce. – Czy wierzył w istnienie artefaktów z legendy o braciach z baśni Beedle’a? Oczywiście, że tak! Chociaż nie wszyscy podzielali jego wiarę w teorie spiskowe dziejów. Niektórzy uważali, że to tylko bajeczki dla dzieci, a przecież istnienie Czarnej Różdżki nie było wcale fizycznie niemożliwe. Mogła zawierać jakiś pierwiastek magiczny, którego brakowało w innych, tworzonych na co dzień różdżkach.
- No już, już. – Mruknął, kiedy dziewczyna pogoniła go po kafel. Właściwie dawno nie odbijał, skupiając się na treningu gonitwy za zniczem, więc jej pomysł wcale mu nie przeszkadzał. Podfrunął do skrzyni, by złapać kafel, a następnie rzucił go w kierunku swojej towarzyszki.
- To co? Kto pierwszy broni pętli?
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: Coby i Tanja   

 

Coby i Tanja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Rozgrywki
 :: Potterowe :: Sesje
-