IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | .
 

 The Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: The Bridge   Wto Lis 11, 2014 2:05 am

~~~

Z jednej strony może i kręciła Michaela możliwość kontroli sytuacji. Z drugiej zaś, z jakiegoś powodu pozwolił on Julie zadecydować o miejscu, do którego mają się przenieść, a prawdę mówiąc, to nie było dziewczynie na rękę. Przy tym mężczyźnie bowiem traciła umiejętność trzeźwego myślenia. Wiedziała jednak również, że jej towarzysz może nie znać Londynu tak dobrze jak ona, toteż wreszcie wybrała jeden ze znajdujących się niedaleko barów. Wskazała Buble gestem dłoni, by kierował się za nią, a już po około dziesięciu minutach marszu weszli do środka przytulnej knajpki. Klimatycznej ze względu na dość słabe oświetlenie. I bynajmniej panna London, wybierając to miejsce, nie myślała o nim pod kątem romantycznej atmosfery, ale właściwie... może tak miało być.
- Zadziwiająca pewność siebie. - rzuciła z uśmiechem, a w tonie jej wypowiedzi dało się usłyszeć nutę kpiny. O tak, dziewczyna doskonale wiedziała o jakie sytuacje chodziło Michaelowi, a mimo to postanowiła się z nim podroczyć i "umniejszyć jego zasługi". Szkoda tylko, że nie wiedziała, co tak naprawdę chodzi temu mężczyźnie po głowie i do czego rzeczywiście jest zdolny. Niewątpliwie, nie przesadzał w swoich słowach.
- To się jeszcze okaże. Sama nie wiem na jak wiele mnie stać, może się dzisiaj przekonam... jeżeli jakoś mi się narazisz. - dodała po chwili w odpowiedzi na kolejne pytanie swojego rozmówcy. Sama nie określiłaby siebie jako "zagrożenie", ale podobno niczego nie można być w życiu pewnym w stu procentach. A już szczególnie w tak nietypowych, wręcz nierealnych okolicznościach. W sumie, gdyby dziewczyna zastanowiła się po raz wtóry, to jednak mogła stanowić dla Michaela pewne zagrożenie. Mogła przywrzeć do jego ciała, nie chcąc do puścić. No dobrze, tak drastycznie, by może nie było, ale niestety, musiała przyznać, że wizja rychłego pożegnania tego wieczora przejawiała się dla niej w najchłodniejszych kolorach.
Zobacz profil autora
Michael Bublé
avatar
Liczba postów : 22
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: The Bridge   Wto Lis 11, 2014 2:55 am

Podobało mu się miejsce, które dla nich wybrała. Miało swój klimat, a przyciemnione światło nie dość, ze zapewniało intymność wszelakich spotkań, tak pozwalało mu nadal pozostawać niezauważonym przez nikogo. Półmrok krył jego rysy twarzy, co było mu bardzo na rękę. Poza tym wyglądało na to, że nie należał do grona odbiorców, które spotykało się w tym barze. Jak i pozwolił Julie wybrać miejsce, tak stolik był już tylko i wyłącznie jego wyborem. Przeszedł wzdłuż lady i zamówił u barmana whiskey i to, co dopowiedziała Julie. Znowu przesunął palcami po jej talii i naprowadził ją na stolik usytuowany w jakimś ciemniejszym kącie.
-Tutaj jest najbardziej klimatycznie, nie sądzisz? -zapytał, uśmiechając się zadziornie. Oczywiście musiał być panem sytuacji, a jeśli pozwalał kobiecie wybierać to tylko i wyłącznie na swoich zasadach. Zawsze udawane oddanie kontroli bawiło Michaela, bo widział ten wyraz triumfu na ustach kobiet. Teraz było chyba inaczej, panna London nadal wykazywała odrobinę czegoś, co zwało się niedowierzaniem. Trudno się dziwić, na jej miejscu Buble zachowywałby się dokładnie tak samo. Może nawet gorzej. Trzeba było oddać Julie klasę, jaką się wykazywała. Odsunął kobiecie krzesło, dopiero wtedy zasiadł naprzeciwko niej. Odebrali swoje napoje, nie przerywając sobie w rozmowie. Upił łyk whiskey, która była całkiem niezła patrząc na lokal.
-Pewność siebie to moje drugie imię, inaczej scena by mnie nie kochała. Ty również sporo nią grzeszysz. -zauważył, śmiejąc się cicho. Obracał szklankę w dłoniach, zajmując chociaż na chwile swoje myśli czymś innym jak głos panny London. I jej długie nogi. Kolejny jej komentarz wzbudził tę lwią część umysłu, która poczuła się sprowokowana. NAgle głos Michaela obniżył się znacznie, a wzrok skoncentrował na obliczu panny London.
-Nie prowokuj losu, Julio. Mogę Ci się narazić tylko w jeden sposób, a wtedy.... -Michael upił łyk napoju, nie spuszczając oczu z oczu Julie. Nie skońćzył. Specjalnie. Aby podjudzić wszelkie zmysły do pracy. Muzyka w lokalu zmieniła się na nieco żywszą, ale pozostawioną w argentyńskich rytmach. Wyglądało na to, że niektórzy klienci lubi czasem potańczyć coś szalonego. Michael odstawił szklankę z cichy hukiem i wstał, dając się ponieść chwili. Podał dłoń Julie, trochę już gestem pokazując jej, aby lepiej, żeby nie odmawiała.
-Zatańczymy? -zapytał, a raczej zasugerował. Błysk w oczach piosenkarza był jednoznaczny. Ujął nadgarstek kobiety i podprowadził na parkiet, gdzie trzy pary okręcały się lekko w jakiś piruetach czy owijańcach. On planował zrobić tu piekło.
-Uważaj Julie, bo zaraz rozniecimy prawdziwy żar oraz płomień. -przyciągnął ją do siebie i przechylił na dobry początek, dając się ponieść pięknemu tańcu o nazwie tango.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: The Bridge   Wto Lis 11, 2014 12:53 pm

Julie lubiła czasami przychodzić do tego pubu, chociaż do tej pory nie zastanawiała się nad jakiego romantyczną atmosferą. Ten półmrok jednak skutecznie podbudowywał napięcie, a Michael wydawał się w takim przyćmionym świetle jeszcze bardziej tajemniczy i kuszący. Sytuacja nabierała więc niebezpiecznego obrotu. Mimo tego, panna London ani myślała o tym, żeby się wycofać. Wręcz przeciwnie, nie mogła sobie pozwolić na zaprzepaszczenie spełnienia swoich najskrytszych pragnień. Przecież nigdy nawet nie przypuszczała, że znajdzie się tutaj z samym Buble.
- Trudno się z Tobą nie zgodzić. - odpowiedziała mężczyźnie z uśmiechem na ustach, który poszerzył się jeszcze, kiedy Michael odsunął jej krzesło. Dżentelmen w pełnej krasie, a ona kochała facetów o takim usposobieniu. Westchnęła w duchu, że najprawdopodobniej to spotkanie niedługo pryśnie, jak jeden ze snów nad ranem. W końcu wszystko, co piękne, szybko się kończyło.
No cóż, trudno. Nawet, jeżeli tak miało być, postanowiła w pełni skoncentrować się na wspaniałym wieczorze, by wynieść z niego jak najwięcej. Usiadła więc przy stoliku u upiła łyka whiskey, takiego samego, jakie zamówił jej towarzysz. Nie wydziwiała, bo i ona pałała miłością do tego trunku. Zawsze uważała, że był on wyrazem elegancji.
- Przejrzałeś mnie. Takie grzeszki to moje małe hobby. - dodała po chwili, a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Ku jej zaskoczeniu, rozmowa zaczynała się coraz lepiej kleić, a kolejne słowa zachęcały do coraz śmielszych zagrywek. W szczególności ze strony Michaela, bo panna London na razie nadal nie potrafiła w pełni się otworzyć. Musiała jednak przyznać, że niski tembr głosu jej partnera penetrował najskrytsze zakamarki jej serca i sprawiał, że po jej ciele przechodziły przyjemne dreszcze.
- A wtedy...? - spytała wreszcie wyraźnie zaciekawiona rozwojem sytuacji. Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że Buble nie wyciągnie na raz wszystkich asów z rękawa, więc odpuściła póki co kolejne pytania. Zamiast tego, ucieszyła się z pomysłu swojego rozmówcy. Taniec pozwalał często wyrazić więcej niż tysiąc słów. Pomijając fakt, że przez wielu uważany był za seks w pionie...
Co prawda, panna London nie miała zbyt wielu okazji do zatańczenia tango, jednak swego czasu chodziła na kurs tańca towarzyskiego i pamiętała co niego. A przynajmniej była pewna tego, że nie narobi sobie wstydu, ani nie podepta swojego tanecznego partnera. Podała mu zatem dłoń i pozwoliła poprowadzić się na parkiet.
- Rozniecanie płomieni to zdecydowanie Twoja specjalność. - niemal wyszeptała zanim Michael przechylił jej ciało. Julie szczerze żałowała teraz, że nie ma na sobie czerwonej sukni. Ta czarna, zwiewna, którą miała na sobie, razem z czerwonymi szpilkami jednak wpisywała się w klimat równie dobrze, więc stwierdziła, że nie będzie narzekała. Dotyk Michaela i te przemykające po ich ciałach spojrzenia okazały się o wiele bardziej podniecające, niżeli mogłaby się spodziewać na początku. Rzeczywiście, w jej mniemaniu, wszystko wokoło nich zaczynało płonąć, a żar rozpłynął się po całym organizmie, wołając wciąż o więcej.
Zobacz profil autora
Michael Bublé
avatar
Liczba postów : 22
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: The Bridge   Sro Lis 12, 2014 12:09 am

Chyba odczucia Michaela względem tego spotkania były bardzo podobne do tych od panny London. Przecież nie chciał, aby ten wieczór zbyt szybko się skończył. Dodatkowo myślał, że kolejne dni nie pozwolą mu zapomnieć o kobiecie tak zgrabnej i sensualnej jak Julie. Intrygowała go, ale w tak intensywny sposób, że powoli przejmowało to jego kontrolę nad umysłem i sercem. Pragnął tej kobiety od momentu, gdy ją spotkał na moście. Tak delikatnej, pewnej siebie, zmysłowej,pięknej i inteligentnej. Ani przez chwilę nie miał wrażenia, że rozmawia z kimś o niższym wykształceniu. Coś w nie było. Już sama godność mówiła za siebie. To nie był przypadek.
Michael wykorzystał okazję, by upić nieco whiskey w przerwie między wypowiedziami. Gentleman? Od urodzenia. Tylko nie w łóżku. Julie mogła mieć okazję się o tym dowiedzieć, ale lepiej zaczekać co przyniesie los.
Michael nachylił się do kobiety nad stolikiem i spojrzał jej głęboko w oczy.
-Pomyśl, jak możemy wspólnie grzeszyć. Takie grzechy przejmują kontrolę nad każdą komórką ciała... -przesunął "przypadkowo" po dłoni kobiety, aby w końcu wrócić ręką do szklanki, by dopić trunek. I wreszcie nadszedł czas, na który Buble tylko czekał. Taniec. Ogniste, argentyńskie tango. Nie było mowy o przegapieniu tej chwili. Porwał Julie na parkiet. Prowadził, oczywiście. Stawiał kroki pewnie, bardzo gwałtownie. Nie pozwalał opuszczać ramy, cały czas patrząc w oczy Julie. Szło jej całkiem nieźle. Pamiętał o odpowiednich podnoszeniach,a dodatkowo szatynka była lekka jak piórko. I mógł bezkarnie badać jej ciało pod strukturą sukienki. Zgrzał się podczas tego tańca tak, że puścił na chwilę wirującą Julie, by jednym ruchem zrzucić z siebie marynarkę. Odrzucił ją w kąt. Złapał wtedy pannę London w ramiona i mocno przechylił. Przesunął czubkiem nosa po jej dekolcie, pnąc do góry, aż nie wrócili do pozycji pionowej wraz z ostatnimi taktami piosenki. Buble nie omieszkał zaczepnie musnąć dolną wargą jej górnej. Mrugnął do niej łobuzersko.
-Może chciałabyś autograf na tej gładkiej skórze dekoltu? -zapytał cicho.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: The Bridge   Sro Lis 12, 2014 12:31 am

Jeżeli Julie miałaby być szczera, chyba pierwszy raz w życiu miała ochotę zaciągnąć ledwie poznanego mężczyznę do łóżka, nie bacząc na dobre wychowanie czy przyjęte w społeczeństwie konwenanse. Nic dziwnego. Panna London, czy ktoś jej wierzył czy nie, zawsze zwracała uwagę na charakter. Dlatego też przekonywała się do przedstawicieli płci brzydszej po dłuższym czasie. Michael był jednak inny, jego osobowość intrygowała i była wręcz magnetyczna. Dziewczyna nie mogła oprzeć się urokowi artysty i nie wynikało to wcale z tego, że był on sławnym na całym świecie wokalistą. Gdyby nawet nie osiągnął w swoim życiu tak wiele, wystarczyłoby, żeby zaśpiewał i rzucił niewybrednym tekstem, zachowując się przy tym nadal z klasą, by Julie ugięły się nogi w kolanach.
Poza tym, to ogniste tango wzmagało napięcie i doprowadzało dwójkę na skraj wytrzymałości, jeżeli chodziło o przedłużanie tego, co i tak nieuniknione. Seks unosił się już nad parkietem, a kiedy Buble zrzucił z siebie marynarkę, a potem przesunął nosem po dekolcie panny London, serce zabiło dziewczynie mocniej. Tańczyli i rozumieli się wzajemnie tak, jak gdyby znali się latami, a przecież spotkali się dzisiejszego wieczoru zupełnie przypadkiem.
- Próbujesz wdrożyć w życie swoje wcześniejsze niemoralne propozycje? - rzuciła, kiedy znów znaleźli się w pionie, a Michael zaproponował jej autograf na dekolcie. Powracała oczywiście do tematów wspólnych grzeszków. Prawda była taka, że chętnie odhaczyłaby dzisiaj jeden z siedmiu grzechów głównych na swojej liście. Buble zaś jeden mógł już skreślić z całą pewnością - skradł przecież jej serce w mgnieniu oka.
- Ciekawy sposób na to, by dobrać się do mojego dekoltu, choć z Twoją pewnością siebie... dziwię się, że nie zaproponowałeś od razu autografu na podbrzuszu. - dodała po chwili wyraźnie rozbawiona planami Michaela. Wiedziała do czego to wszystko zmierza, ale wcale nie chciała zatrzymywać biegu wydarzeń. A wręcz przeciwnie. Nachyliła się lekko tak, że mężczyzna mógł poczuć jej gorący oddech na swojej szyi.
- You give me fever... - ni to zanuciła, ni to wyszeptała do jego ucha, by zaraz delikatnie przesunąć zębami po jego płatku. Odsunęła się jednak dość szybko, wracając do wyjściowej pozycji i śmiało patrząc w oczy swojemu towarzyszowi.
Zobacz profil autora
Michael Bublé
avatar
Liczba postów : 22
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: The Bridge   Sro Lis 12, 2014 1:12 am

Tego było za wiele. Taniec, który rozgrzał serca i ciała do czerwoności, nie mówiąc już o żądzach. Buble robił co mógł, aby się opanować. Był w końcu gentlemanem... a pieprzyć zasady. Co było złego w pójściu do łóżka po paru chwilach znajomości? Dla niego nic. Chociaż to byłby jego pierwszy raz, gdy robi to z własnej woli, a nie było to narzucone przez napaloną kobietę, której nie śmiał odmówić. Teraz było zupełnie inaczej. Buble starał się nie przekraczać pewnej granicy, ale klamka już dawno zapadła. Widział, że podoba się kobiecie, o której wiedział tylko, że nazywa się Julie London. Nic więcej. Imię i nazwisko. Czego chcieć więcej?
-Julio, robię to cały czas. A jedno Twoje spojrzenie i wiedz, że nie skończy się na małych grzeszkach... -Buble zamruczał wprost do jej kształtnych warg. Musiał ich zakosztować całym sobą. Jednak nie tutaj. Za dużo ludzi. I światła. Potrzebował porwać ją w nieznane.
Jego oczy zalśniły ze skrywanego podniecenia. Kusiła los i to zbyt mocno.
-Wszystko po kolei, moja droga. Nie zaniedbam żadnego skrawka twego ciała, które nasuwa mi tylko grzeszne myśli. Pytanie tylko... czy dasz się porwać.
Grali ze sobą w kotka i myszkę. Jedno jednak było pewne. Kot - czyli Buble - nie chciał ustępować. Złapie swoją zdobycz. Objął ją mocno w pasie, gdy usłyszał jej głos w uchu. Tego było za wiele. Odwrócił głowę i mocno wpił się w jej usta. Smakowały wybornie.
-Powiedz, że chcesz. -szepnął, patrząc jej w oczy. Wierzchem warg trącił po tych jej. To był prosty układ, Julio.
Zobacz profil autora
Julie London
avatar
Liczba postów : 46
Join date : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: The Bridge   Sro Lis 12, 2014 1:24 am

Tango rozgrzało ich serca i ciała i zachęciło do realizacji śmielszego planu. Oboje początkowo hamowali swoje żądzy, ale najwyraźniej nie dało się dłużej trzymać ich na wodzy. Oboje więc zapomnieli także o wszelkich przyjętych zasadach... że nie wypada iść do łóżka z partnerem na pierwszej randce, a już szczególnie z ledwie poznaną osobą. W ich oczach widać było płonący żar. Oboje chcieli poczuć coś więcej. Odrzucili więc na bok moralną ocenę swoich poczynań. Zresztą, czy było coś złego w tym, że zapragnęli swojej bliskości? Przecież to matka natura tak skonstruowała świat, że kobieta i mężczyzna tworzyli idealny i kompletny duet.
- Brzmi tak, jakby moje spojrzenie otwierało bramy piekieł. W jakimś stopniu ta wizja wydaje mi się nad wyraz kusząca. - mruknęła w odpowiedzi na słowa Michaela. Przez niego te grzeszki cały czas zaprzątały jej głowę i nie pozwalały się skupić na niczym innym jak na erotycznych doznaniach płynących z każdego dotyku, spojrzenia czy słowa wypływającego z ust jej towarzysza. Naprawdę działał jak magnes na kobiety. Wcielony demon lub wąż z biblijnego raju. Zabawne tylko, że Julie nie wiedziała jeszcze, iż ten mężczyzna rzeczywiście ma w sobie coś demonicznego.
- Daleko idące zapewnienia, panie czarujący. - dodała po chwili, gdy ten obiecał, że nie ominie żadnego skrawka jego ciała. Uczucie przypominające fruwające w brzuchu motyle uderzyło ze zdwojoną siłą, a panna London zaczynała poważnie zastanawiać się nad tym czy aby nie postradała zmysłów. Dlaczego postępowała przy tym mężczyźnie tak nierozważnie? Nie powinna była pchać się w objęcia samego Lucyfera na pierwszym, przypadkowym spotkaniu. A jednak... nie potrafiła zrezygnować z tego ryzyka.
Jej śmielszy krok obudził w Michaelu bestię. Niepokojąco skuteczna prowokacja, czyż nie? Mężczyzna wpił się w jej usta, jak gdyby nigdy więcej miał ich nie skosztować. Ku jego uciesze jednak, dziewczyna zamierzała pozwolić mu na to tego wieczoru wielokrotnie. Jego szept napawał gorącem całe jej ciało. Ten niski i cichy tembr głosu...
- Nie mogę nie chcieć... - odpowiedziała również szeptem, dość tajemniczo, biorąc pod uwagę dobór słów. Czy rzeczywiście czuła się zmuszona? Cóż, bardziej chodziło o to, że nie dawała sobie rady z rozsadzającymi ją od środka instynktami.
Zobacz profil autora
Sponsored content

PisanieTemat: Re: The Bridge   

 

The Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Archiwum
 :: Rozgrywki archiwalne :: J&M
-